Potężny problem gwiazdy, prawda wyszła na jaw. W Apatorze siedzą jak na szpilkach
Zapaść Roberta Lamberta, to jedna z większych zagadek sezonu 2025. Zawodnik, który rok wcześniej został wicemistrzem świata i zdobył 232 punkty w PGE Ekstralidze (czwarta średnia), nagle przestał jechać i spadł w rankingu aż o 17. miejsc. W klubie mówią, że Ashley Holloway, tuner Lamberta, skupił się na pomocy dla Brady'ego Kurtza i stąd wzięły się wszystkie kłopoty. Holloway oczywiście się broni, a jedna z osób będących blisko Lamberta rzuca nowe światło na sprawę. Dla Apatora rozwiązanie zagadki, to klucz do kolejnego złota.

Prawda jest taka, że jakby nie wystrzał formy Jana Kvecha i mądrość menedżera Piotr Barona, to Apator Toruń nie zdobyłby złota w 2025. Jedno i drugie pozwoliły przykryć kiepską, wręcz fatalną jazdę Roberta Lamberta, jednej z gwiazd zespołu.
Upadek gwiazdy. Robert Lambert spadł aż o 17. miejsc
W 2024 Lambert był drugim zawodnikiem Grand Prix, a w lidze miał czwartą średnią (2,278). Zdobył 232 punkty i 14 bonusów, wygrał 48 biegów. Lambert z 2025 zupełnie nie przypominał swojej lepszej wersji. W rankingu średnich spadł aż o 17. miejsc, punktów zdobył 156, dołożył 11 bonusów, wygrał 32 biegi. Jak się zestawi średnią Lamberta (1,876) ze średnimi Patryka Dudka (2,363), Mikkela Michelsena (2,149) i Emila Sajfutdinowa (2,126), to mamy przepaść. I jakby nie Kvech jadący lepiej niż się spodziewano i Baron, który tak ustawiał Lamberta w meczu, by dać mu słabiej obsadzone biegi, to Apator nie fetowałby tytułu. Ba, miałby problem w medalowej rozgrywce.
Dlatego rozwiązanie zagadki zapaści Lamberta, to najpilniejszy problem Apatora do rozwiązania. Drugi rok z rzędu taki sezon Anglika nie może się powtórzyć. Kvecha już nie ma, nowy U24 (Norick Bloedorn) nie jest tak mocny, więc Lambert musi jechać na poziomie średniej przekraczającej 2 punkty. Pytanie, jak do tego doprowadzić? Wszystko musi się zacząć od właściwej diagnozy problemu.
Apator Toruń ma prostą odpowiedź. Jaka jest prawda?
W klubie mają prostą odpowiedź na to, co się stało. Mówią, że w 2025 Ashley Holloway, tuner Lamberta, skupił się bardziej na walce Brady'ego Kurtza o złoto w Grand Prix. Tam poszły niemal wszystkie siły i środki. W Apatorze liczą, że w 2026 się to zmieni, a jak nie, to Lambert zmieni tunera.
Zapytaliśmy Hollowaya, czy jest tak, jak mówią w klubie. Odpowiedź była jednoznaczna. - Nie interesuje mnie wzajemne przerzucanie się tym, co się dzieje. Lambert jest z nami i wspieramy go w stu procentach. Jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i znam go jako człowieka. Jeśli nie byłby zadowolony z naszej pracy, powiedziałby mi to. Jak dotąd nie rozmawialiśmy o niczym innym, jak tylko o tym, że ciężko pracujemy dla niego na przyszły rok.
Rzuca nowe światło na problemy Lamberta
Od osoby będącej blisko Lamberta słyszymy, że Holloway ma rację, bo problem tkwi w czymś zupełnie innym. Kłopoty Lamberta miały się zacząć wraz ze zmianami w teamie. Do tego doszły zmiany w sprzęcie. Lambert jest ambitny, chciał pójść za ciosem i po zdobyciu srebra i wdarciu się do TOP5 PGE Ekstraligi postanowił pewne rzeczy ulepszyć. Niestety nie wyszło mu to na dobre. Dodajmy, że Julia Lambert, żona zawodnika, już po publikacji tekstu zakomunikowała, że błędnie wpisaliśmy datę rozstania z mechanikiem Łukaszem Jankowskim (bijemy się w pierś) i zarzuciła nam robienie afery po jednym średnim sezonie. Do pozostałych faktów się jednak nie odniosła.
Poprawa jest jednak możliwa. Wystarczy, że Lambert wprowadzi większą stabilizację w teamie, że nie będzie już żonglował mechanikami. Jak ważna jest dobra współpraca zawodnika z mechanikiem, pokazuje przykład Patryka Dudka i Dariusza Sajdaka. Ich początki były takie sobie, ale w 2025 Dudek eksplodował formą. Jeśli Lambert obdarzy zaufaniem tych mechaników, których ma, to powinni mu odpłacić. A we współpracy z Hollowayem szybko powinien dojść do tego, które z wprowadzonych zmian mu zaszkodziły. Może więc rewolucja i zmiana tunera nie będą wcale potrzebne.












