Polskie kluby sprzedane za złotówkę. Wiemy, co się za tym kryje. Aż trudno w to uwierzyć
Nowy właściciel Włókniarza Częstochowa od miesiąca jest atakowany pytaniami o to, ile naprawdę zapłacił za przejęcie klubu. Nikt nie wierzy w to, że przejął klub za symboliczną złotówkę. Do identycznej transakcji miało dojść w Stali Rzeszów i tam też są wątpliwości. Też mało kto wierzy w sprzedaż za złotówkę. Prawda jest szokująca.

Bartłomiej Januszka oficjalnie kupił Włókniarza Częstochowa za złotówkę. Z kolei Katarzyna Marszałek jest na dobrej drodze, by za złotówkę przejąć Stal Rzeszów. Jednak w obu przypadkach ta złotówka ma tylko i wyłącznie symboliczne znaczenie. Prawda jest szokująca.
Nowy właściciel Włókniarza Częstochowa broni się przed pytaniami
Nowy właściciel Włókniarza od ponad miesiąca broni się przed pytaniami o prawdziwe koszty przejęcia żużlowej spółki. Na jaw wychodzą coraz to nowe fakty, a nasi informatorzy mówią o tym, że Januszka przejął klub z długiem na poziomie od 6 do nawet 10 milionów złotych. Trudno jednak o bardziej precyzyjną wiedzę, bo na te informacje nowy właściciel nałożył embargo, a jego poprzednik Michał Świącik do końca twierdził, że nie ma żadnych długów.
O tym, że długi jednak były świadczą wypowiedzi samego Januszki, który do końca października borykał się z problemem. Zresztą zawodnicy odchodzący z Włókniarza mówili wprost o milionowych zaległościach. Jason Doyle zadłużenie klubu wobec niego szacował na 1,5 miliona złotych. Januszka chcąc wszystko spłacić, musiał sięgnąć po oszczędności.
Nowy właściciel Stali Rzeszów z prezentem za milion złotych
Na drugim biegunie jest Katarzyna Marszałek, która przejmuje Stal Rzeszów za złotówkę i jeszcze dostaje ponad milion złotych w prezencie. Poprzedni prezes i właściciel Michał Drymajło wyposażył warsztat klubowy w pond 20 silników, 15 ram i zapas kół Kineo. I to wszystko Drymajło sprzedał za złotówkę. Nie wziął też grosza za akcje spółki, za które on sam zapłacił 300 tysięcy złotych.
Drymajło nie chciał zarabiać na klubie. Uznał, że te 300 tysięcy lepiej przeznaczyć na zakontraktowanie jakiegoś zawodnika lub kupno sprzętu. Chciał, żeby nowy właściciel miał dobrą pozycję startową. Niektórzy mówią, że Drymajło zachował się, jak filantrop, bo Marszałek jest jego człowiekiem. To jednak nieprawda. Marszałek była wcześniej sponsorem klubu. Z czasem zainteresowała się żużlem i Stalą na tyle, że wyraziła chęć przejęcia biznesu.
Włókniarz zleci z hukiem, Texom Stal z szansą na play-off
Marszałek była jedyną chętną. Drymajło wystosował ofertę do Marmy Polskie Folie i Texomu, ale żaden z tych podmiotów nie chciał przejmować klubu. Swoją drogą, to nazwa Texom pada też przy okazji zmian we Włókniarzu. Od naszego informatora słyszymy, że były prezes Świącik próbował zachęcić Texom do wejścia w sponsoring, bo dalej chciał prowadzić Włókniarza. Jednak do porozumienia nie doszło.
Największym problemem Włókniarza po przejęciu klubu przez nowego właściciela nie były jednak kosmiczne długi, ale fakt, że na rynku już nie było zawodników, którzy mogliby wzmocnić zespół. Włókniarz ma drużynę, o której eksperci mówią, że mogłaby zająć czwarte miejsce, ale w Metalkas 2 Ekstralidze, bo z PGE Ekstraligi to ona zleci z hukiem. Texom Stal nie ma takich problemów, choć też nie udało jej się zbudować super mocnego zespołu. Stal przy odrobinie szczęścia może awansować do play-off Metalkas 2 Ekstraligi.












