Polski trener bije się w pierś. Szczere słowa, "zachowałbym się inaczej"
Bayersystem GKM ma za sobą dwa lata okraszone awansem do fazy play-off. Teraz zespół ma zamiar walczyć o medal, choć jeszcze kilka lat temu było to niemalże niemożliwe. - Zrobię wszystko, żeby go zdobyć - przyznaje Robert Kościecha w rozmowie z klubowymi mediami. Trener bije się jednak w pierś za niektóre decyzje z zeszłego sezonu. - Z perspektywy czasu zachowałbym się inaczej. Dla mnie to nauka na przyszłość - nie ukrywa szkoleniowiec GKM-u.

5. i 4. miejsce - tak wyglądały dwa ostatnie sezony w wykonaniu grudziądzan. Zespół, który z reguły walczył o utrzymanie, urósł do miana jednego z kandydatów do jazdy w play-off i nie tylko. W GKM-ie otwarcie mówi się o walce o jeden z medali. - Śni mi się ten medal i zrobię wszystko, żeby go zdobyć. Otwarcie walczymy o pierwszą czwórkę i o jeden z krążków - mówi Robert Kościecha.
Kościecha otwarcie o nowym przepisie. "Neguję"
Do klubu dołączyli Maksym Drabik, Bastian Pedersen i Beau Bailey. Pierwszy z nich ma za sobą sezon, w którym nawiązał do swoich najlepszych czasów. Następna dwójka to perspektywiczna młodzież. Szczególnie z tym drugim w Grudziądzu wiążą spore nadzieje. - Lubię prowadzić nowych zawodników i gdy coś się dzieje. Nie lubię stagnacji. Takie wyzwania powodują we mnie większą motywację do pracy i do dalszego szkolenia się w tym fachu - zaznacza trener.
W przyszłym sezonie wchodzi w życie przepis o możliwości korzystania z zagranicznego juniora. Pedersen oraz Bailey mogą zatem sprawować dwie funkcje w drużynie. Zarówno U21, jak i U24. - Na pewno daje mi to komfort rotacji zawodnikami. Dzięki temu mam większe możliwości taktyczne w każdym meczu. Jeśli mam być szczery, to neguję ten przepis. Wolałbym, żeby pod numerami młodzieżowymi startowali polscy zawodnicy. Jeśli jednak jest taka możliwość, to bardzo prawdopodobne, że będzie iść w tym kierunku - wyjaśnia szkoleniowiec GKM-u.
Trener GKM-u bije się w pierś. "Zachowałbym się inaczej"
Były żużlowiec przeanalizował także poprzednie zmagania. Najlepiej wspomina początek sezonu, kiedy zespół wygrał trzy mecze z rzędu. Chodzi o zwycięstwa w Częstochowie i Zielonej Górze oraz na własnym torze z Rybnikiem. Już wtedy mogli być niemal pewni awansu do fazy play-off, analizując dalszy terminarz. Najgorzej wspomina za to mecze z pierwszą trójką drużyn. Wszystkie sześć po prostu przegrano zarówno u siebie, jak i na wyjeździe.
- Wyciągnąłem parę wniosków z ubiegłego sezonu. Parę błędów się przytrafiło, ale nie popełnia ich ten, kto nic nie robi. Postaram się je wyeliminować. Było kilka decyzji, które podjąłem pod wpływem danej chwili. Z perspektywy czasu zachowałbym się inaczej. Dla mnie to nauka na przyszłość. Wciąż się uczę pracy trenera pierwszej drużyny. Nie jest łatwo podjąć słuszną decyzję w przeciągu paru sekund. Większość była jednak trafiona - kwituje.











