Polska legenda ogłasza, to już koniec. Szykuje się gwiazdorska obsada
Nadszedł koniec kariery Grzegorza Walaska. Legenda polskiego żużla 5 kwietnia, w ramach turnieju pożegnalnego, zwieńczy swoją długą przygodę z tym sportem. Walasek spędził na żużlowych torach aż 33 sezony. Gdyby zdecydował się na jeszcze jeden rok startów, ustanowiłby nowy rekord, detronizując tym samym Andrzeja Huszczę. 49-latek ogłosił pierwsze nazwiska zawodników na liście. Szykuje się gwiazdorska obsada z Bartoszem Zmarzlikiem na czele.

33 sezony, 534 mecze i ponad 4,5 tysiąca zdobytych punktów - tak wygląda dorobek Grzegorza Walaska w polskich ligach żużlowych. 49-latek postanowił odwiesić kombinezon na kołku, choć do przegonienia Andrzeja Huszczy zabrakło mu tylko jednego roku startów.
Walasek nie chciał pocałować Cieślaka. Później słono za to zapłacił
Walasek dwukrotnie świętował Drużynowe Mistrzostwo Polski i raz sięgnął po indywidualne złoto. W swoim najlepszym czasie należał do ścisłej czołówki krajowej, próbując swoich sił również w cyklu Grand Prix. Indywidualnie na arenie międzynarodowej zbyt wiele nie osiągnął, ale za to w kadrze narodowej dwa razy świętował zdobycie Drużynowego Pucharu Świata, dokładając do tego także jedno srebro.
Z jednym ze złotych medali wiąże się ciekawa historia. W 2007 roku trener Marek Cieślak nakazał reprezentantom Polski, aby ci pocałowali go przed zawodami w łysą głowę. Miało to im przynieść szczęście. Tak samo czynili bowiem piłkarze Francji. Obrońca Laurent Blanc całował łysinę bramkarza Fabien Bartheza. Każdy pocałował Cieślaka. Każdy poza Walaskiem. Polak w finale zdobył dwa zera i potem został zastąpiony Damianem Balińskim. Kadra zdobyła jednak złoto.
Gwiazdy pożegnają Walaska. Nie tylko Zmarzlik
Teraz Walasek kończy karierę, choć w ostatnich latach radził sobie całkiem nieźle, jak na swój wiek. Może nie był to już poziom PGE Ekstraligi, ale na zapleczu wciąż potrafił notować dobre występy. Dalsza kariera wisiała na włosku już w zeszłym roku, lecz ten w trakcie sezonu wskoczył do składu drużyny z Ostrowa. Gdyby nie on, to Ostrów nie miałby kim rywalizować, bo nawiedziła ich plaga kontuzji liderów.
Wychowanek klubu z Zielonej Góry pracuje już zresztą od pewnego czasu z zielonogórską szkółką. I to właśnie na tym torze 5 kwietnia odbędzie się turniej pożegnalny. Ogłoszono nawet pierwsze nazwiska. Pod taśmą staną jedni z najlepszych na świecie. Będzie Bartosz Zmarzlik, Brady Kurtz, Maciej Janowski oraz Andrzej Lebiediew. Będą również żużlowcy z przeszłością w Falubazie, czyli Fredrik Lindgren i Grzegorz Zengota.
Zobacz również:











