Polska gwiazda uderzyła pięścią w stół i wszystko zmieni. "Nie byłem zadowolony"
Dominik Kubera nie bierze jeńców. Po głośnym transferze z Lublina do Zielonej Góry, nie zamierza spocząć na laurach i przeprowadza w swoim warsztacie totalną rewolucję. Nowy lider Falubazu, mimo sukcesów z Motorem, zawodził indywidualnie, prezentując się gorzej, niż w ostatnich latach. Wobec tego przyszedł czas na zmiany. Jeśli się powiedzie, to nawet Bartosz Zmarzlik może czuć się zagrożony, bo Kubera udowadniał w przeszłości, że potrafi wygrywać z 6-krotnym mistrzem świata.

Dla wielu kibiców postawa Kubery w 2025 roku była solidna, ale on sam mierzy znacznie wyżej. Zmiana barw klubowych to idealny moment na "nowe otwarcie", nie tylko w kwestii otoczenia, ale przede wszystkim tego, co ma pod siedzeniem. Kubera jeździć potrafi, co udowadnia od lat, ale sprzęt w ostatnim sezonie sprawiał mu trochę kłopotów.
"Nie byłem w ogóle zadowolony". Czas na zmiany
Kubera to perfekcjonista. W rozmowie dla "Gazety Lubuskiej" bez owijania w bawełnę przyznaje, że jego sprzęt nie spisywał się tak, jak tego oczekiwał.
- W motocyklach zmian trochę będzie, dlatego, że nie byłem w ogóle zadowolony z tego, jak to wyglądało w minionym sezonie. Może nie w ogóle, ale z wielu elementów nie byłem zadowolony, więc w nich nadchodzą zmiany - deklaruje odważnie.
To jasny sygnał dla rywali oraz kibiców. w Zielonej Górze zobaczymy "nowego" Kuberę, szukającego prędkości, której brakowało mu w Lublinie. Choć wyniki były solidne, to jednak stać Polaka na wiele więcej. Przy dobrych wiatrach może być nawet lepszy od Leona Madsena.
Logistyczny koszmar? Dwa różne motocykle na jeden sezon
Jednak największe wyzwanie leży gdzie indziej. Kubera zwraca uwagę na kuriozalną sytuację regulaminową, która czeka żużlowców w 2026 roku. Rozbieżności między przepisami PGE Ekstraligi a cyklem Grand Prix sprawiają, że zawodnicy muszą prowadzić "podwójne życie" sprzętowe.
- Kolejne duże zmiany szykują się pod względem regulaminu, bo tak naprawdę będziemy jeździć na zupełnie innych motocyklach, silnikach i oponach w naszej ekstralidze, a zupełnie inaczej będzie to wyglądać na świecie i w Grand Prix - tłumaczy Kubera.
Co to oznacza w praktyce? Konieczność budowy i zrozumienia dwóch kompletnie różnych zestawów maszyn. - Muszę zbudować dwa osobne zestawy. I zrozumieć je na początku roku, żeby wiedzieć, gdzie i jak je wybierać - dodaje.












