Polak wrócił do domu i wysłał sygnał rywalom. "Mamy odpalone"
Fogo Unia wyjechała na swój własny tor. Choć zima w Polsce dała się we znaki, to nawierzchnia w Lesznie wyglądała bardzo dobrze. Zawodnicy mówili między sobą, że nawet chcieliby taką podczas zmagań ligowych. Powracający do klubu Piotr Pawlicki nie owija w bawełnę i mimo że był to dopiero pierwszy trening, on już prowadzi wyścig zbrojeń. - Tak naprawdę my już testujemy. Zapiski w zeszytach, komputery i wykresy mamy odpalone - przyznaje w rozmowie z klubowymi mediami. Dla kibiców to dobre wieści, bo skuteczny Pawlicki będzie oznaczać walkę o fazę play-off.

Klub z Leszna zdaniem ekspertów będzie najsilniejszym beniaminkiem ostatnich lat. Tym razem nikt już nie martwi się o to, czy ubiegłoroczny zwycięzca Metalkas 2. Ekstraligi wygra jakikolwiek mecz. Wszyscy zastanawiają się, na ile silna będzie Fogo Unia i czy awansuje do play-off.
Pawlicki rozpoczął już testy. Wykresy ma już odpalone
To będzie jednak bardzo trudne zadanie, bo takie same aspiracje mają w Grudziądzu i Zielonej Górze. Mówi się, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w Lesznie nie maja praktycznie słabych punktów w żadnej z formacji. Kluczem do sukcesu może być utrzymanie zeszłorocznej formy Piotra Pawlickiego, który wraca do macierzy. Polak prowadzi już pierwsze testy.
- Po zimie zawsze jest super frajda. Czekaliśmy na to długie miesiące, ciężko się przygotowując. Kiedy wsiadasz na ten motor, towarzyszy ci duża radość. Myślę, że ten trening był bardzo na plus, bo tor od samego początku jest świetnie przygotowany. Tak naprawdę my już testujemy. W środę odbyłem pierwszy trening w Częstochowie, a dziś w Lesznie był ten drugi. Zaczynają się małe testy. Zapiski w zeszytach, komputery i wykresy mamy odpalone. Działamy, bo niewiele zostało, by to wszystko podogrywać do pierwszych poważnych zawodów - mówi były kapitan Unii.
Były kapitan Unii Leszno ostrzega przed pochopnymi opiniami. Patrzy na to z przymrużeniem oka
Pawlicki w środę trenował w Częstochowie, a dzień później po raz pierwszy w tym roku wyjechał na leszczyński owal. Dziś w piątek również będzie kręcił kolejne okrążenia w Lesznie. Na razie są to indywidualne jazdy bez taśmy i rywali. Zawodnicy próbują odzyskać luz na motocyklu, przyzwyczaić ciało do konkretnego wysiłku i trochę się pobawić, ścigając się z wiatrem.
- To się jeszcze okaże, czy wyciągnąłem dobre wnioski. Samemu zawsze się dobrze jeździ. Można się pobawić, a gdy staje się spod taśmy z innymi zawodnikami, to wygląda to zupełnie inaczej. Wszystko zaczną weryfikować pierwsze turnieje, choć osobiście patrzyłbym na nie z przymrużeniem oka, podobnie jak na sparingi. Jest to czas, żeby jak najwięcej sprawdzić i przetestować różnego sprzętu. Kiedy rozpocznie się Ekstraliga, to wtedy będziemy rozmawiać i zobaczymy, czy wnioski zostały dobrze wyciągnięte - kwituje.












