Polak musiał martwić się o pieniądze. W nowym klubie odzyska spokój
Mateusz Szczepaniak zmienia barwy klubowe. Doświadczony żużlowiec w sezonie 2026 będzie reprezentował Texom Stal Rzeszów. Po trudnym roku w Unii Tarnów postawił na świeży start i spokojne otoczenie, w którym może wreszcie skupić się wyłącznie na jeździe. W poprzednim ośrodku nie miał takiej możliwości, bo z tyłu głowy ciągle były myśli, czy dostanie wynagrodzenie za wykonaną pracę. Teraz nie będzie miał już takiego dyskomfortu.

Oprócz Szczepaniaka w drużynie Texom Stali zobaczymy m.in. Rasmusa Jensena, Oskara Fajfera, Andreasa Lyagera, Krzysztofa Sadurskiego, czy Franciszka Majewskiego. To mieszanka doświadczenia i młodości, która ma pozwolić rzeszowianom walczyć o najwyższe cele. Klub wciąż pracuje nad składem juniorskiej formacji. Najgłośniej mówi się o wypożyczeniu Antoniego Mencela z Fogo Unii Leszno, choć sprawy się nieco skomplikowały.
Trudny rok Szczepaniaka i nowy początek
Poprzedni sezon był dla Szczepaniaka jednym z najbardziej wymagających w karierze. Unia Tarnów spadła z Metalkas 2. Ekstraligi, a dodatkowo borykała się z problemami finansowymi. W takiej atmosferze trudno było myśleć o rozwoju.
- Miniony sezon nie należał do łatwych, więc w kolejnym chciałem startować w klubie, w którym będę mógł w stu procentach skupić się na jeździe - przyznaje zawodnik w rozmowie z klubowymi mediami. - Myślę, że w Texom Stali właśnie tak będzie. Lubię też rzeszowski tor, a to bardzo ważne, żeby domowy owal dawał handicap - dodaje.
Metalkas 2. Ekstraliga coraz mocniejsza
Wielu żużlowców z najwyższej klasy rozgrywkowej schodzi poziom niżej. Dla Szczepaniaka to jasny sygnał, że druga liga nabiera prestiżu. - Metalkas 2. Ekstraliga z roku na rok podnosi poziom. Coraz częściej zawodnicy z Ekstraligi zasilają te drużyny i bardzo mnie to cieszy. Rywalizacja jest mocna, a wyniki często zaskakują - mówi z entuzjazmem.
- Wiem, że trzeba ciężko pracować na dobry wynik. Nadal mam w sobie ambicję, chęci i satysfakcję z uprawiania tego sportu. Już nie mogę się doczekać pierwszych wyjazdów na tor - dodaje z uśmiechem.
Szczepaniak nie stawia sobie żadnych celów
Szczepaniak nie rzuca wielkich deklaracji. Jak sam podkreśla, dziś liczy się radość z jazdy i świadomość, że dał z siebie sto procent. - Przestałem stawiać sobie konkretne cele. Chcę po prostu być z siebie zadowolony i wiedzieć, że oddałem serce w to, co robię. W kolejnym sezonie będzie tak samo - mówi zdecydowanie.












