Otwarcie zapytał, skąd wezmą 4 miliony. Udziałowcy Stali Gorzów łapią się za portfele
Były prezes Stali Gorzów Ireneusz Zmora dotąd chwalił klub i mówił dobrze o prywatnych udziałowcach. Jednak w ostatnim programie Telewizji Gorzów zmienił ton, m.in. zwracając uwagę, że do 20 marca Stal musi przedstawić Ekstralidze dokumenty poświadczające, że będą 4 miliony na kontrakt Jacka Holdera. Dużo było też o problemach Stali z torem, memoriałem Edwarda Jancarza i odwołaniu zgrupowania w Debreczynie z przyczyn finansowych. Wszyscy zachodzą w głowę, dlaczego pozytywny dotąd przekaz zamienił się w stypę.

Dotąd Ireneusz Zmora pozytywnie pompował Stal Gorzów w programach Telewizji Gorzów, gdzie występuje jako prowadzący (moderator) lub gość zaproszony do studia. W ostatniej audycji były prezes Stali dramatycznie zmienił ton i wszyscy zachodzą w głowę, o co tak naprawdę chodzi. Bo jednak w poprzednich programach często, gęsto było tak, że jak pojawiał się trudny temat, to pan Zmora gasił go słowami: "kończymy dyskusję". Teraz pozwolił wypłynąć wszystkim trudnym tematom.
Padło pytanie o miliony na Holdera
Ten ostatni program, to woda na młyn dla tych, którzy od dawna przekonują, że były prezes ma ochotę na powrót do Stali w roli zbawiciela klubu. Żeby jednak mógł w niej wystąpić, to najpierw Stal musi upaść na samo dno. Wsłuchując się w dyskusję Zmory z gorzowskimi dziennikarzami, można stwierdzić, że jest źle, bardzo źle. W innym razie prowadzący Zmora nie powiedziałby tego, co powiedział na temat największej gwiazdy zespołu Jacka Holdera.
- Mówimy tak półgębkiem, ale powiedzmy to otwarcie - do 20 marca trzeba przedstawić dokumenty dla Ekstraligi, poświadczające, że będą 4 miliony złotych na potwierdzenie Holdera - zauważył Zmora, bo też w budżecie Stali jest dziura, a klub jest objęty licencją nadzorowaną. Zatem do 20 marca dwaj główni udziałowcy (Gezet i Budnex) muszą zadeklarować na piśmie, że jeśli Stal nie wygeneruje 4 milionów do października tego roku, to oni zasypią dziurę, wykładając tę kasę z własnej kieszeni.
Stal Gorzów dotąd sprzedała 1234 karnety
Od razu trzeba powiedzieć, że wygenerowanie takiej kasy będzie bardzo trudne, by nie napisać, że wręcz niemożliwe. Atmosfera wokół Stali nie jest najlepsza, co rusz wychodzą jakieś trudne tematy, a w tej sytuacji trudno sprzedaje się karnety, a jeszcze trudniej rozmawia ze sponsorami. Dotąd sprzedano 1234 karnety, czyli tyle ile rok temu. Jednak wtedy nikt nie martwił się karnetami, bo wszyscy w klubie skupiali się na tym, żeby Stal w ogóle została dopuszczona do rozgrywek.
Jeszcze będzie druga fala sprzedaży karnetów i niewykluczone, że Stal pobije ubiegłoroczny rekord i sprzeda trochę więcej niż 2640 karnetów, ale to wciąż będzie za mało, żeby myśleć poważnie o zasypywaniu dziury wpływami z karnetów i dnia meczu. Zresztą najlepiej widać to po zainteresowaniu Memoriałem Edwarda Jancarza. Na razie sprzedaż jest ograniczona do dolnych trybun, bo nie ma chętnych. I to pomimo tanich biletów za 20 i 25 złotych. Zresztą na ten moment nie jest pewne, co będzie z memoriałem, bo tor wciąż nie jest gotowy do sezonu. I ten problem też wybrzmiał w audycji prowadzonej przez byłego prezesa Stali.
Stal Gorzów. To zabrzmiało, jak wstęp do dyskusji o gaszeniu światła
W klubie też się dziwią, że były prezes tak mocno zmienił narrację. Niektórzy wręcz odbierają ten program, jako wstęp do akcji z gaszeniem światła. Inna sprawa, że w Stali zapewniają nas, że udziałowcy już podjęli decyzję, że podpiszą zobowiązanie do zasypania dziury i zostanie ono dostarczone do Ekstraligi. Pewnie nie będą szczęśliwi, jeśli okaże się, że finalnie będą musieli zapłacić, ale to wszystko zaszło już tak daleko, że nie mają innego wyjścia.
Tak na marginesie, to trudno uciec od refleksji, że Stal wpadła w spiralę kłopotów na własne życzenie. Wszystko zaczęło się od tego, że udziałowcy pozbyli się ludzi z miasta. Wtedy przejęli całą odpowiedzialność za losy Stali na swoje barki. Od tego nie ma już odwrotu, bo prezydent Jacek Wójcicki po tamtej akcji nie chce już mieć swoich ludzie w klubie. Udziałowcy zostali sami z wszystkimi problemami, a te ciągną Stal na dno.












