Obawy ws. gwiazdy Stali Gorzów. Cały plan może legnąć w gruzach
W Gezet Stali wierzą w utrzymanie, mając na uwadze potencjał kadrowy drużyny z Częstochowy. To ma być sezon, w którym gorzowianie chociaż na chwilę odetchną i unikną ubiegłorocznych problemów. Ponownie jednak wszystko jest w rękach jednego zawodnika. Stal dwa razy już cierpiała, kiedy właśnie Anders Thomsen pogruchotał kości i tygodniami dochodził do siebie. Za to całkiem niedawno kłopotem nie było już zdrowie, a kwestie sprzętowe.

Sukcesem Gezet Stali Gorzów w przyszłym roku będzie spokojne utrzymanie w PGE Ekstralidze. Zależy to jednak od kilku czynników. Kluczem będzie przede wszystkim dobra forma Jacka Holdera i Andersa Thomsena. Z dużym naciskiem na tego drugiego.
Stal dwa razu już cierpiała przez Thomsena. Teraz może być podobnie
O Australijczyka niemal wszyscy są spokojni. Ten zresztą daje ku temu powody nawet zimą, dominując na razie cykl krajowych mistrzostw. Obawy są o Thomsena, przez którego Stal dwa razy już cierpiała. W 2022 roku, kiedy tuż przed fazą play-off doznał poważnego złamania nogi oraz rok później, gdy złamał rękę i żebra, doznając na dodatek wstrząśnienia mózgu.
W obu przypadkach był to koniec marzeń. I choć za pierwszym razem Bartosz Zmarzlik wychodził z siebie, żeby wypełnić lukę, to w kolejnym sezonie pod jego nieobecność Stal już na pierwszym etapie play-off odpadła z walki o jakikolwiek z medali. Wówczas brak Thomsena w składzie był aż nadto widoczny.
Z dnia na dzień stracił całą predkość
32-latek dał się poznać jako zawodnik, który często łapie kontuzje i to bardzo poważne. Gdy już jednak jest zdrowy, trudno mu zbudować wysoką formę na dłuższy okres czasu. Zresztą w zeszłym roku wpadł w problemy, jakich nie miał od dobrych kliku lat. Thomsen z dnia na dzień stracił całą prędkość, którą imponował u progu sezonu 2025.
Sprawa była poważna, bo Stal nie miała już szans na awans do play-off, a walka o życie w play-down zbliżała się coraz szybciej. Na ich szczęście w porę znalazł odpowiednią formę, co pozwoliło Stali finalnie się utrzymać. Walka była jednak dramatyczna, a klub musiał opłacić swoim zawodnikom dodatkowe cztery mecze.
Stal znów popełniła ten sam błąd
Eksperci z reguły są zgodni co do tego, że Stal nie wyciągnęła wniosków, budując skład w bardzo zbliżony sposób. Jeśli Thomsen znów wpadnie w dołek sprzętowy lub wypadnie na kilka kolejek, to nawet szybki Holder może nie zbawić ich drużyny. Problemem jest cała reszta, od której będzie wymagać się punktów, choć dla wielu z nich będzie to pierwszy poważny sezon.












