Nowy właściciel Włókniarza żałuje jednego. Dwa mocne nazwiska na liście
Bartłomiej Januszka przejął Włókniarza Częstochowa za złotówkę, ale to tylko, dlatego że finanse klubu były w dość kiepskim stanie. Nowy właściciel uratował Włókniarza, spłacając wszystkie zobowiązania. Gorzej ze składem. Januszka przyznaje wprost, że dziś nie musiałby się szarpać i podejmować prób wyciągnięcia Jacka Holdera z Gezet Stali Gorzów, gdyby nie jedna rzecz.

Na początku października gruchnęła wiadomość o zmianie właściciela we Włókniarzu Częstochowa. Większość kibiców autentycznie się z tego ucieszyła, licząc na to, że uda się jeszcze zbudować mocny skład na 2026.
Nowy właściciel Włókniarza szybko załatwił dwóch zawodników
Bartłomiej Januszka szybko zabrał się do działania. Odkręcił temat Rohana Tungate'a, który odrzucił ofertę Włókniarza po rozmowie z byłym już prezesem Michałem Świącikiem. Dogadał się też z Jakubem Miśkowiakiem, któremu obiecał zapłacić zaległe pieniądze jeszcze z sezonu 2023. Jednak to wciąż za mało, by Włókniarz mógł liczyć na utrzymanie. Eksperci mówią wprost, że skład wzmocniony przez Tungate'a i Miśkowiaka mógłby namieszać, ale w Metalkas 2 Ekstralidze.
Nic dziwnego, że Włókniarz od miesiąca wydzwania do Jacka Holdera i Andersa Thomsena. Januszka w prywatnych rozmowach przyznaje wprost, że nie musiałby tego robić, gdyby rozmowy dotyczące przejęcia klubu zakończyły się przynajmniej miesiąc wcześniej. Dopóki nie był właścicielem, to nie miał argumentów, by negocjować kontrakty gwiazd.
Doyle i Pawlicki mogli zostać we Włókniarzu
Okazuje się, że gdyby Januszka został właścicielem Włókniarza na przełomie sierpnia i września, to w klubie zostaliby Jason Doyle i Piotr Pawlicki. Cellfast Wilki Krosno ogłosiły transfer Doyle'a 2 września, ale jeszcze kilka dni przed tym terminem sprawa była otwarta. Pawlicki odejście z Włókniarza ogłosił 5 września. Do tego czasu też był do wzięcia.
Trudno odmówić Januszce racji. Oczywiście zatrzymanie zawodników nie byłoby łatwe, ale przykłady Tungate'a i Miśkowiaka pokazują, że szef Krono-Plastu potrafi działać z dużym rozmachem. Pawlicki i Doyle pewnie zostaliby przekonani błyskawiczną spłatą zaległości i kontraktami przekraczającymi milion złotych za podpis i 10 tysięcy złotych za punkt.
Ani słowa o Worynie. To był temat zamknięty
Januszka nie wspomina o szansach na zatrzymanie Kacpra Woryny. Najwyraźniej temat jego przenosin do Orlen Oil Motoru Lublin został już dawno definitywnie zamknięty. Inna sprawa, że jakby się udało z Doylem i Pawlickim, to Włókniarz miałby gigantyczne szanse na dobry wynik w sezonie 2026. W tym roku, gdyby nie kontuzje Włókniarz mógłby się bić o czwórkę. Skończyło się na play-down i wygranej w meczu o miejsca 5-6.
Na razie skład Włókniarza na 2026 wygląda tak: Tungate, Miśkowiak, Jaimon Lidsey, Mads Hansen, Sebastian Szostak plus juniorzy. Kontrakty trzech ostatnich negocjował jeszcze były prezes Świącik.












