Derby Ziemi Lubuskiej to rywalizacja, która rozgrzewa wszystkich fanów żużla. To coś więcej niż mecz. Spotkania pomiędzy Falubazem a Stalą są elektryzujące, pełne zwrotów akcji. Nie bez przyczyny są to największe derby żużlowe na świecie.
Piotr Protasiewicz mówi wprost. Trening już niewiele wnosi
Pogoda w ostatnim czasie nie dopisuje, a to spowodowało, że na torze musiała pojawić się plandeka. Dla Falubazu ten mecz ma spore znaczenie, muszą zdobyć minimum 48 punktów, by zgarnąć upragniony punkt bonusowy. Nie chodzi tu tylko o wygranie rywalizacji, ale także o punkty do tabeli, by zachować szansę na play-offy.
- Jesteśmy w takiej fazie sezonu, że ten trening niewiele wnosi. Jeśli ktoś formy nie zbudował do lipca, to nie sądzę, by ten trening miał jakiś wpływ. Zawodnicy jeżdżą po ligach, turnieje indywidualne, więc absolutnie brak treningu nie skutkuje jakimiś problemami - mówi Protasiewicz dla klubowych mediów.
Pogoda może pokrzyżować plany. Stal Gorzów się postawi?
Prognoza pogody nie jest obiecująca. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę w Zielonej Górze ma padać. To może spowodować, że zawody po prostu się nie odbędą. Jeśli jednak do nich dojdzie, gospodarze zostaną pozbawieni atutu toru, a to zwiększa szanse Stali Gorzów. Dla kibiców Falubazu to zła wiadomość, bowiem czekają od 2019 roku na wygranie dwumeczu ze Stalą.
- Pogodę mamy jaką mamy. Najważniejsze jest to, by ten mecz odjechać i tor przygotować na opady, które się krystalizują i raczej będą. Nasz tor dobrze znosi opady i plandekę. Myślę, że niespodzianek nie będzie - twierdzi menedżer Falubazu
- Pamiętajmy, że to tylko i wyłącznie sport, choć chcielibyśmy rozstrzygnąć ten pojedynek na naszą korzyść. Każda drużyna ma większe lub mniejsze problemy. Uważam, że dzisiaj jesteśmy w lepszej formie, niż w pierwszym meczu derbowym, ale to są właśnie derby - kończy Protasiewicz.














