Motor Lublin tak tego nie zostawi. Przyjaciel Zmarzlika pomoże zdobyć złoto
Podczas gdy żużlowa Polska debatuje, czy złoto trafi do naszpikowanego gwiazdami Torunia, czy pancernej Sparty Wrocław, w Lublinie panuje podejrzany spokój. Orlen Oil Motor, mimo straty genialnego juniora Wiktora Przyjemskiego, wcale nie zamierza oddawać korony bez walki. W kuluarach mówi się wprost, że to niemal idealna sytuacja, kiedy presja jest przerzucona na inne zespoły. Prezes Jakub Kępa ma w rękawie asa, który po zmianie otoczenia ma eksplodować formą.

Eksperci wieszczą, że walka o tytuł rozegra się między Pres Grupą Deweloperską Toruń a Betard Spartą. Motor jest spychany do "drugiego szeregu". Najlepsze jest jednak to, że w Lublinie najprawdopodobniej tylko na to czekają. Historia pokazała, że rola underdoga pasuje im idealnie, atak z tylnego siedzenia to ich specjalność.
Informator jest przekonany. Vaculik nowym liderem
Luka po Przyjemskim jest duża, jednak nie ma takich dziur, których nie da się załatać. Na pozycji juniorskiej będzie gorzej, ale nadrobić ma Martin Vaculik. Słowak ostatni sezon w barwach Gezet Stali Gorzów miał przeciętny, punktował solidnie, ale bez błysku. W Lublinie ma być inaczej.
Jeden z naszych informatorów nie ma wątpliwości, że Vaculik po zmianach wystrzeli z formą. To ma być powrót do ścisłej światowej czołówki, a nie tylko solidne rzemiosło. I są ku temu spore podstawy.
Efekt Zmarzlika i "Magia Kępy"
Po pierwsze, czyli chemia. Vaculik będzie ponownie w drużynie ze swoim wielkim przyjacielem, Bartoszem Zmarzlikiem. Przy boku mistrza świata Słowak czuje się jak ryba w wodzie, a psychiczny komfort to w żużlu połowa sukcesu. "Sufit jego możliwości jest ogromny" - słyszymy w środowisku.
Po drugie, czyli ręka prezesa. Jakub Kępa udowodnił już, że w Lublinie potrafi "naprawiać" i budować zawodników. To tutaj Mikkel Michelsen, Dominik Kubera czy Jack Holder weszli na kosmiczny poziom, o którym w poprzednich klubach mogli tylko marzyć. Motor ma know-how, sprzęt i atmosferę, by pomóc Słowakowi wrócić na szczyt. Nasz informator jest pewien, że to wypali. Dodatkowo, Słowaka nie będzie w Grand Prix, dzięki czemu będzie miał więcej czasu. Historia pokazuje, że jednoroczna przerwa potrafi zrobić dobrze.
W Lublinie liczą też na Fredrika Lindgrena, który ostatni rok miał przeciętny, najgorszy ze wszystkich w Motorze. Pokładana jest jednak nadzieja, że to wypadek przy pracy, a teraz ponownie będzie jeździł, jak w ostatnich sezonach.












