Motor Lublin ma poważny problem. "Nie da się tak funkcjonować"
Orlen Oil Motor będzie zmuszony w 2027 roku wynieść się z własnego stadionu. To pokłosie wyczekiwanej modernizacji, która rozpoczęła się w październiku. Rodzi to jednak dodatkowy problem, bo teraz klub z Lublina musi znaleźć inny tor, na którym podejmie rywalizację. Spekuluje się o Łodzi czy Rzeszowie, jednak Motor musiałby dzielić go z miejscowymi drużynami. - Nie da się tak funkcjonować. Mam inny pomysł - zauważa Leszek Tillinger w rozmowie z Interia Sport.

W październiku rozpoczęły się pierwsze prace modernizacyjne w Lublinie. Na razie będą to zmiany kosmetyczne, bo prawdziwa nawałnica przejdzie przez stadion pod nieobecność Orlen Oil Motoru. Ta jest niemalże nieunikniona, co przekazał sam wiceprezes klubu.
Motor będzie startował w Łodzi lub Rzeszowie? "Nie da się tak funkcjonować"
Motor miałby się wynieść na inny obiekt w 2027 roku. - Jeśli Motor dotrwa w tym składzie do 2027 roku lub ewentualnie się wzmocni, nie powinno to znacząco wpłynąć na dyspozycję tej drużyny. Są to na tyle dojrzali zawodnicy, że muszą być w stanie dostosować się do panujących warunków. Pytanie brzmi, co to będzie za tor? Przede wszystkim ważna jest mobilność - mówi nam Leszek Tillinger.
- Nie może być większych problemów z organizowaniem treningów. Ważna będzie również odległość od Lublina, gdy chodzi o kibiców - dostrzega. Podobną sytuację w 2016 roku miała Betard Sparta Wrocław, kiedy wówczas przez cały sezon ścigała się w Poznaniu. Dziś WP SF poinformowało, że na stole są m.in. opcje przeprowadzki do Łodzi czy też Rzeszowa.
Sparta miała dużo łatwiej, bo PSŻ nie startował w rozgrywkach. Dzielenie obiektu nawet z drużyną jeżdżącą w Metalkas 2. Ekstralidze będzie bardzo kłopotliwe. Jedno to problem z terminami meczów, a drugie to organizowanie treningów. Nie da się tak funkcjonować, kiedy oba zespoły mogą mieć rozbieżne wizje przygotowywania nawierzchni. Co wówczas z toromistrzem?
Wyprowadzka z Lublina do Tarnowa. To najlepsza możliwa opcja
Tillinger przekonuje, że 3-krotny mistrz Polski powinien pomyśleć o innym stadionie. - Powinni celować w mało oblężony obiekt. Jednym z nich jest Tarnów. Odległość też nie jest najgorsza. Inaczej się nie da. Drużyny z Rzeszowa czy Łodzi też mają swoje aspiracje i nie wiem, czy pasowałby im taki układ - tłumaczy.
- Następna sprawa to walka o toromistrza. Toromistrz jest dziś bardzo cenny. Ta sama osoba ma przygotowywać nawierzchnię dla jednej i drugiej drużyny? To jest też poważna sprawa. Może Rawicz? Mimo wszystko też muszą patrzeć na infrastrukturę, choć i tak się spodziewam, że część prezesów będzie oburzona tym faktem - dodaje.
- Tarnów jakiś czas temu jeszcze ścigał się w Ekstralidze, więc nie jest to żadna tragedia. Całkiem szczerze, Tarnów byłby chyba najlepszą opcją dla Motoru. Może nie geometrycznie, ale długością toru jest zbliżony do lubelskiego. Można też pomyśleć o Krakowie - kwituje Tillinger.












