Legenda wraca, by przywrócić kuźnię talentów. Falubaz ma powody do radości
Stelmet Falubaz Zielona Góra od lat czeka na klasowego wychowanka. Ongiś ośrodek był kuźnią talentów, gdzie wychodziła cała rzesza utalentowanych młodzieżowców. Starsi kibice doskonale pamiętają Jana Grabowskiego, czy Aleksandra Janasa, jakie sukcesy odnosili z najmłodszymi. Janas właśnie wraca w roli dyrektora sportowego, ale nie ukrywa, że będzie pomagał także adeptom - Będziemy się tym dzielić, starać się, by jak najlepiej ich wyszkolić - mówi wprost. Wszystko wskazuje, że zielonogórzanie wkrótce doczekają się upragnionych wychowanków.

Po burzy zawsze wychodzi słońce. I tak właśnie jest w Zielonej Górze. Sytuacja po odejściu Piotra Protasiewicza zaczyna wyglądać coraz lepiej. Widać pozytywną energię i nastrój wobec nowego duetu sztabu szkoleniowego złożonego z Aleksandra Janasa i Grzegorza Walaska. Motywująco działa także fakt, że obaj są zielonogórzanami. Ten pierwiastek wiele znaczy, przede wszystkim dla kibiców.
Walasek zrobił dobrą robotę. Legenda nie ma żadnych zastrzeżeń
W polskim żużlu ciężko znaleźć bardziej kompetentną osobę od Aleksandra Janasa. 68-latek w trakcie swojej pracy w żużlu zdobył niemal wszystkie uprawnienia, jakie są tylko możliwe. Można powiedzieć jasno, że jadał chleb z niejednego pieca. W tym roku jeszcze jako człowiek PZM-otu był wizytatorem w klubach, mając okazję obserwować, jak wyglądają postępy ze szkoleniem. Widział także Grzegorza Walaska, który od 2024 roku zajmuje się szkoleniem młodzieży w Falubazie.
- Grzegorz zrobił dobrą robotę, bywałem na jego treningach. Są sukcesy w młodszych kategoriach. Nowy system szkoleniowy wymusza cztery kategorie. Jesteśmy obaj trenerami. Będziemy się tym dzielić, starać się, by jak najlepiej ich wyszkolić. Chodzi nam o to, by byli wychowankowie i żebyśmy mieli, czym się chwalić jako Zielona Góra - przekonuje Aleksander Janas w rozmowie z Radio Index.
Wiele adeptów w Falubazie ma potencjał. Będzie z nich pociecha
Nie da się ukryć, że w kwestii szkoleniowej wiele ruszyło. Zielona Góra ma adeptów, którzy dysponują sporym potencjałem. Szczególnie mowa tutaj o Kajetanie Jaroszewiczu, który jest perełką klubu. To on doprowadził do tego, że Falubaz zdobył historyczny brązowy medal w klasie 85-140cc. Zielonogórzanie zdobyli 16 punktów, a Jaroszewicz wywalczył ich aż 15, kończąc zawody z kompletem punktów.
- Jest kilku, którzy dobrze wyglądają, ale to są chłopcy, kończący dopiero 14 lat. Ci starsi muszą ciężko pracować. Mają potencjał, ale ciężkiej pracy chyba wiele nie mieli. Sam doszedłem do wniosku, że zima jest obowiązkowym treningiem. Jeżeli nie przychodzą, to z automatu kończą kariery. Na ten moment wszystko wygląda dobrze - wyjaśnia Grzegorz Walasek. Jak widać, wszystko powoli idzie w dobrym kierunku, więc już niedługo kibice Falubazu będą mogli cieszyć się swoimi wychowankami.












