Kpiny po transferze Stali Gorzów. Zabrał głos, to może być wielka niespodzianka
Kiedy wydawało się, że Oskar Fajfer przedłuży kontrakt z Gezet Stalą, nagle porozumiał się z Texom Stalą Rzeszów. Klub z Gorzowa musiał więc szybko znaleźć Polaka, choć rynek był już w zasadzie pusty. Dorwano Marcela Szymko, który swój ostatni pełny sezon odjechał... 8 lat temu. Kibice nazywają go już prześmiewczo "kevlarem", bo w tym układzie może nie odjechać żadnego wyścigu. - To niesprawiedliwe - odpowiada im w Tygodniku Żużlowym. On sam ma inne plany.

Skład Stali Gorzów w 2026 roku miał tylko trochę ulec zmianie. Wszystko jednak skomplikowało się tuż pod koniec sezonu, kiedy zespół musiał odbyć dodatkowe cztery mecze, a poza tym stracił Oskara Fajfera. Zawodnika, który wbrew pozorom miał być dla nich kluczowy.
Sensacyjny transfer Stali Gorzów
Kiedy zaczęło być coraz głośniej o wprowadzeniu możliwości korzystania z zagranicznego juniora w PGE Ekstralidze, działaczom Stali zaświeciły się oczy, bo przecież dysponują utalentowanym Adamem Bednarem. Sęk w tym, że w takim wypadku regulamin wymaga posiadania na miejscach 1-5, bądź 9-13 co najmniej trzech polskich seniorów. Stal musiała więc gorączkowo poszukiwać polskiego zawodnika.
Mówimy przecież o wrześniu, kiedy rynek de facto był już zupełnie pusty, a już tym bardziej, gdy chodzi o krajowych żużlowców. Najpierw w Stali miał być Wiktor Trofimow, ale finalnie trafił tam Marcel Szymko. Zawodnik, który ostatni pełen sezon odhaczył w 2017 roku. Kibice najpierw potraktowali to jako żart, ale później zrozumieli, o co w tym wszystkim może chodzić.
Szymko odpowiada na zarzuty
Szymko ma mieć miejsce w składzie, ale nie wyjeżdżać na tor, jeśli nie zajdzie taka potrzeba. Fani przypięli mu już łatkę tzw. "kevlaru". - Takie określenie uważam za mało eleganckie i niesprawiedliwe. Tak można mówić o zawodniku, który przyjeżdża pociągiem na zawody, przebiera się i jego ambicje kończą się na wyjściu na prezentację - wyjaśnia Szymko.
- Będę tak jak zawsze starał się przygotować na sto procent. Będę miał sprzęt, który mam nadzieję będzie dorównywał poziomem do reszty zawodników PGE Ekstraligi. Myślę, że prędzej czy później dostanę swoją szansę i jakieś punkty będę dokładał do wyniku drużyny. (...) Jestem w komfortowej sytuacji, bo nie ma presji ze strony klubu - podkreśla 33-latek.
Cała prawda o dotychczasowej karierze 33-latka
Wychowanek Wybrzeża Gdańsk do tej pory większość swoich wyścigów odjechał na poziomie pierwszej i drugiej ligi. I to głównie za czasów juniorskich w latach 2009-2013. W Ekstralidze spędził dwa sezony jako zawodnik klubu z Gdańska. Był to rok 2012 i 2014.
Średnia biegopunktowa z całej przygody żużlowej nie przekracza jednak nawet punktu na wyścig. Było to spowodowane jakością sprzętu, jakim wówczas dysponował. - Myślę, że więcej osiągałem sercem i determinacją niż faktycznie sprzętem. Zawsze dbałem o sprzęt, ale żeby robić wyniki trzeba mieć po prostu mocny i szybki silnik - tłumaczy.
Sam zainteresowany jest otwarty na współpracę ze sponsorami, bo w Stali ma kontrakt zawodowy, a koszty uprawiania tej dyscypliny są bardzo wysokie.











