Gezet Stal Gorzów bardzo chciałaby obniżyć koszty utrzymania klubu. Ma to związek, z tym że na koniec 2024 gruchnęła wiadomość o gigantycznym zadłużeniu sięgającym 12 milionów złotych. Część udało się spłacić, ale i tak Stal musiała się ratować kredytem na 4 miliony. Kolejne 3 miliony wyłożyli z własnej kieszeni udziałowcy.
Gwiazdy Stali Gorzów "żyją jak pączki w maśle"
Jednak najnowsze dane pokazują, że topowi zawodnicy Stali wciąż "żyją jak pączki w maśle". Na rynku, na którym jest deficyt żużlowców bardzo trudno zredukować zarobki. Stal mogłaby to zrobić, ale to odbiłoby się na wynikach sportowych. Klub nie zdecydował się jednak na ten ruch, bo spadek do niższej ligi oznaczałby zmniejszenie przychodów. Dlatego Stal wybrała mniejsze zło i stara się żonglować zarobkami zawodników tak, żeby nie dokładać już niczego do tego, co jest.
Jack Holder, który w ostatnim oknie transferowym wzmocnił Stal, dostał kontrakt na poziomie 1,1 miliona złotych za podpis i 11 tysięcy za punkt. To nie jest jednak tak, że całość wypłaca klub. Część z tych pieniędzy Holder dostaje od sponsorów. Jeszcze kilka miesięcy temu wszyscy się dziwili, jak to możliwe, że zadłużona Stal dała miliony Holderowi, a fakty są takie, że część wypłaty (20-25 procent) gwarantują sponsorzy.
Holder nie jest liderem listy płac
I tak doszliśmy do tego, że Holder nie jest liderem klubowej listy płac Stali. Tym pozostaje Anders Thomsen. To jest ogromne zaskoczenie, bo od jakiegoś czasu w Gorzowie mówi się, że Duńczyk jest mocno przepłaconym zawodnikiem. Wszystko, dlatego że słabiej radzi sobie w meczach z mocnymi rywalami. Ze słabeuszami włącza tryb turbo i jest nie do złapania, ale kiedy poprzeczka idzie wyżej, to już pojawiają się kłopoty.
Thomsen ma olbrzymi potencjał i talent, ale jakoś nie potrafi go rozwinąć. Nie idzie mu w Grand Prix, a gdyby jego średnią w Ekstralidze podzielić na mecze z mocnymi i słabeuszami, to jego akcje, w tej pierwszej grupie, nie byłyby przesadnie wysokie. A jednak nie odbija się to na zarobkach Duńczyka.
Taki menedżer to prawdziwy skarb
Gdyby Holder dostał w całości klubowy kontrakt, to oczywiście wyprzedziłby Thomsena. Jednak w związku z tym, że tak nie jest, to właśnie Duńczyk z umową na 1 i 10 tysięcy jest najlepiej zarabiającym zawodnikiem Stali na kontrakcie klubowym. O sponsorów Thomsen musi zadbać sam, ale tutaj świetnie radzi sobie jego menedżer Krzysztof Sudak. Mówi się, że sponsorskie kontrakty Thomsena opiewają na pół miliona złotych.
Jakby nie spojrzeć Thomsen ma ogromną szansę na to, by sezon 2026 zamknąć przychodami na poziomie 3,5 miliona złotych licząc kontrakt klubowy i sponsorów. Holder przy 200 punktach zgarnie nie więcej niż 3,3 mln złotych, choć to on ma być tą gwiazdą numer 1 w Stali.













