Jest w szoku po głośnym transferze. Ogromne straty, wszystko policzył
Damian Ratajczak miał tylko na rok opuścić Fogo Unię Leszno na czas jej startów na zapleczu PGE Ekstraligi. Jeden z najlepszych młodzieżowców w Polsce ostatecznie nie chciał jednak wracać do macierzystego klubu i przedłużył kontrakt ze Stelmet Falubazem Zielona Góra. - Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Na tej transakcji Unia traci wiele punktów. Cała formacja młodzieżowa mogła dać drużynie 15 punktów ekstra - mówi wprost Rufin Sokołowski, były prezes tego klubu.

Nie będzie powrotu Damiana Ratajczaka do Leszna. Żużlowiec zdecydował się na pozostanie w Zielonej Górze. Rozmowy z działaczami Unii o ewentualnym powrocie miały potrwać bardzo krótko i były burzliwie. Dlaczego więc jeden z najlepszych juniorów w kraju postanowił nie wracać do macierzystego klubu?
"Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o finanse"
- To już trzeci wychowanek z dużym nazwiskiem, który odchodzi w ostatnich latach z Leszna. Dlaczego tak się dzieje? Pewnie, gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o finanse - w tych żołnierskich słowach komentuje sytuację Damiana Ratajczak Rufin Sokołowski, były prezes Unii i wielki orędownik talentu tego zawodnika.
- Proszę zwrócić uwagę, że w przestrzeni medialnej padło stwierdzenie, że Ratajczak posiada umiejętność panowania nad motocyklem, porównywalną do samego Tomasza Golloba. Te słowa wiele mówią o skali jego możliwości. Wielka szkoda, że nie wróci do Leszna - dodaje działacz.
Zasadniczo powrót Ratajczak do Leszna sprawiłby, że Unia po awansie miałaby drużynę gotową. Dysponowałaby być może najsilniejszą parą młodzieżową w lidze. - Juniorzy w Unii mają strategiczne znaczenie. Gdyby Ratajczak został, to do spółki z Manią i Mencelem w każdym meczem gwarantowaliby drużynie około 15 punktów. W tej sytuacji nie byłoby konieczności zapowiadanej wymiany Pickeringa na kogoś mocniejszego. Takim składem Unia spokojnie by się utrzymała - twierdzi Sokołowski.
Powrót Pawlickiego rekompensatą dla kibiców
Damian Ratajczak zdołał zbudować sobie w Lesznie lojalne grono kibiców, którzy z pewnością czują smutek związany z jego odejściem. Wiele jednak wskazuje na to, że sympatycy Unii dostaną od klubu inny prezent. Coraz więcej wskazuje na powrót Piotra Pawlickiego, który jest przecież legendą miejscowej drużyny.
Pawlicki jest wprawdzie dogadany ze Stalą Gorzów, ale do żadnych podpisów jeszcze nie doszło. Alternatywą dla niego pozostaje Włókniarz Częstochowa, ale jak słyszmy, w klubie są już pogodzeni z jego odejściem. Prawdopodobnie więc w Lesznie nie będzie Ratajczaka, ale wróci za to Pawlicki.











