Jason Doyle odkrywa karty. Szokujące kulisy odejścia z Włókniarza
Jason Doyle wraca na zaplecze najlepszej żużlowej ligi świata. Australijczyk ma być motorem napędowym Cellfast Wilków Krosno w nadchodzącej walce o awans i triumf w finałowym dwumeczu Metalkas 2. Ekstraligi. Były mistrz świata odkrył właśnie zaskakujące kulisy negocjacji z nowym pracodawcą. Ujawnione przez niego daty stanowią potężny i bolesny cios dla kibiców jego poprzedniego klubu z Częstochowy.

Powrót utytułowanego Australijczyka na Podkarpacie to jeden z absolutnych hitów transferowych tej zimy. Doyle postanowił jednak nie owijać w bawełnę i w najnowszym wywiadzie przedstawił harmonogram rozmów z włodarzami krośnieńskiego zespołu. Okazuje się, że jego przyszłość mogła zostać przypieczętowana znacznie wcześniej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Tajne spotkanie w połowie sezonu. Doyle zdradza szczegóły
W rozmowie z klubowymi mediami Cellfast Wilków Krosno, lider formacji seniorskiej zdradził konkretne okoliczności podjęcia ostatecznej decyzji.
- To było dość tajne spotkanie. Odbyliśmy je po meczu we Wrocławiu, spotkałem się wtedy z dwiema osobami z klubu, by porozmawiać o przyszłym sezonie - mówi otwarcie Jason Doyle.
W tym wyznaniu tkwi niezwykle kontrowersyjny haczyk. Spotkanie Krono-Plast Włókniarza Częstochowa we Wrocławiu miało miejsce 30 maja ubiegłego roku. Była to zaledwie siódma runda rozgrywek PGE Ekstraligi. Oznacza to, że reprezentując barwy "Lwów", mistrz świata już w połowie sezonu rozmawiał z Wilkami i być może był już bliższy tego, że za moment opuści klub spod Jasnej Góry.
Szybka decyzja i wielki niedosyt
Samo podjęcie decyzji o powrocie na Podkarpacie nie stanowiło dla zawodnika żadnego problemu. Doyle ma w pamięci doskonałą współpracę z lokalnym środowiskiem, którą brutalnie przerwał spadek drużyny z elity.
- Decyzja o powrocie była bardzo prosta. Po dobrych wspomnieniach z 2023 roku uznałem, że to był bardzo dobry ruch. Byłem bardzo rozczarowany, że nie utrzymaliśmy się wtedy w PGE Ekstralidze. Myślę, że gdybyśmy zostali tam jeszcze jeden sezon, moglibyśmy się piąć w górę i walczyć o miejsca w czołowej trójce ligi. Tym razem chodzi o powrót do PGE Ekstraligi - podkreśla zmotywowany żużlowiec.
Zejście o szczebel niżej po dekadzie
Dla doświadczonego żużlowca sezon 2026 oznacza powrót na zaplecze ekstraligowych zmagań po ponad dziesięciu latach przerwy. Ostatni raz rywalizował na tym poziomie w 2014 roku, broniąc barw łódzkiego Orła.
- Nigdy nie myślałem, że wrócę do pierwszej ligi. Myślałem, że zakończę karierę w PGE Ekstralidze. Ale to świetny moment, aby zrobić to dla tego klubu. Mam nadzieję, że zostanę tutaj na dłużej - komentuje swój sportowy krok wstecz.











