Gwiazdy uciekły, ale tanio nie będzie. Potwierdzają się niezwykłe doniesienia
Włókniarz Częstochowa w 2025 wydał miliony na kontrakty gwiazd. Blisko 3,5 na Jasona Doyle'a i po 2,5 na Piotra Pawlickiego i Kacpra Worynę. Gwiazdy odeszły, zastąpili je zawodnicy z niższej półki, ale myliłby się ten, kto sądzi, że teraz we Włókniarzu będzie taniej. Prawda wyszła na jaw, kiedy ROW Rybnik ujawnił ile chciał zapłacić za nowy kontrakt Rohana Tungate'a. Kwota jest szokująca.

Włókniarz Częstochowa po sezonie 2025 był na krawędzi upadku. Gdyby nie biznesmen Bartłomiej Januszko, to zakochani w żużlu kibice spod Jasnej Góry musieliby przełknąć fatalne wieści i pożegnać się na jakiś czas z ligą. A wszystko przez nadmierne wydatki.
Taniej we Włókniarzu nie będzie
Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że teraz będzie we Włókniarzu taniej. I nie ma znaczenia to, że gwiazdy odeszły, a zastąpili je zawodnicy z niższej półki. Na nieszczęście Włókniarza ceny żużlowców są niestety nadal wysokie. Januszko miał pecha, bo kiedy wchodził do transferowej gry, to karty zostały rozdane i musiał mocno licytować, żeby załatać dziury po odejściu Jasona Doyle'a, Piotra Pawlickiego i Kacpra Woryny.
Prawda wyszła na jaw, gdy z ROW-u Rybnik wyciekła informacja o tym, ile miał dostać Rohan Tungate za podpisanie kontraktu na 2026. Chodziło o zawrotną sumę, jak na warunki Metalkas 2 Ekstraligi. ROW bardzo chciał jednak zatrzymać Tungate'a po spadku i zaoferował mu 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt. Jeśli Tungate zdobyłby 200 punktów, a zdecydowanie byłoby go na to stać, to zarobiłby w tym roku 2,4 miliona złotych.
Dwa podejścia Włókniarza do Tungate'a
Włókniarz robił dwa podejścia pod Tungate'a. Za pierwszym razem rozmawiała jeszcze stara ekipa, a Tungate po kontraktowych negocjacjach miał się skontaktować z Doylem i odrzucić propozycję. Doyle wtedy czekał jeszcze na zaległe pieniądze i można się tylko domyślać, że nie wystawił klubowi najlepszej rekomendacji.
Druga propozycja Włókniarz została jednak przyjęta. Wtedy jednak przy stole siedział już Januszko, a z mediów płynęły informacje, że nowy biznesmen spłaca sięgające kilku milionów długi i za chwilę Włókniarz będzie miał czyste konto. Nie zmienia to faktu, że Włókniarz najpewniej musiał przebić ofertę ROW-u. Jasne, że Tungate bardzo chciał zostać w Ekstralidze, ale liczyć też potrafi.
Fortuna dla Tungate'a. To musiało się tak skończyć
Z naszych ustaleń wynika, że Włókniarz finalnie miał położyć na stole milion złotych za podpis i 10 tysięcy za punkt. To miałoby sens, bo jednak w Ekstralidze trudniej o punkty. Tungate przed rokiem zdobył 164 punkty z bonusami, więc gdyby to powtórzył, miałby na koncie 1,6 mln zł z tytułu premii przy stawce 10 tysięcy za punkt.
A już tak na marginesie, to Tungate'owi nie opłacałoby się iść do Włókniarza za mniej niż milion za podpis i 10 tysięcy za punkt. Z prostego powodu. Wydatki w PGE Ekstralidze są większe niż w Metalkas 2 Ekstralidze. Te 800 tysięcy za podpis i 8 tysięcy za punkt w 2 Ekstralidze waży tyle samo co milion i 10 tysięcy w PGE Ekstralidze.
Dodajmy, że Jaimon Lidsey, czyli drugi z nowych nabytków Włókniarza też zarobił na przenosinach. On dostał jednak 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt, czyli mniej niż Tungate. Stało się tak, bo dogadywał się o wiele wcześniej, a jego poprzedni klub, czyli GKM Grudziądz nie bił się o niego. Lidsey siadając do stołu, nie miał więc żadnych atutów. Tungate je miał.












