To miał być sekret. Kiedy w Gezet Stali Gorzów dowiedzieli się, że Martin Vaculik odchodzi po sezonie do Orlen Oil Motoru Lublin, uznali, iż najlepiej będzie utrzymać to w tajemnicy. Z kilku powodów.
Vaculik nękany przez kibiców, to ostatnie czego potrzebuje Stal
Po pierwsze w klubie uznali, że Vaculik ma wystarczająco dużo kłopotów na głowie (sinusoida formy plus problemy sprzętowe) i powinien się skupić na tym, żeby wyjść na prostą, a nie tracić energię na tłumaczenie się z planowanego transferu i odpieranie ataków wściekłych fanów.
Działacze słusznie doszli do wniosku, że jeśli wyjdzie informacja potwierdzona przez klub, to kibice rzucą się na Vaculika z pretensjami, a każdy jego słaby bieg będzie komentowany stwierdzeniem, że "już mu się nie chce, że już mu nie zależy". A taki żużlowiec w dołku, to ostatnie czego potrzebuje Stal.
Prezes Stali Gorzów wypalił na antenie Eleven Sports
Stal zdecydowanie potrzebuje skutecznego Vaculika w play-down, bo każdy kolejny mecz tego sezonu pokazuje, że słabo jeżdżący Słowak, to jest gigantyczny kłopot dla klubu. Bez punktów Vaculika Stal będzie miała ogromny problem z tym, żeby utrzymać się w PGE Ekstralidze.
Dlatego w klubie byli w szoku, kiedy Dariusz Wróbel na antenie Eleven Sport wypalił, że Vaculik odchodzi ze Stali do Motoru. Teraz każdy się zastanawia, po co to zrobił? Wyświadczył zawodnikowi "niedźwiedzią przysługę", bo ten już jest nękany przez kibiców, a przy okazji zrobił też duży problem Stali. Bo Vaculik z głową pełną problemów Stali nie pomoże.
Degradacja Stali Gorzów może oznaczać likwidację klubu
W Gorzowie starają się chuchać i dmuchać na zawodników. Nawet na tych, którzy za chwilę mogą jeździć w innych klubach. Wszystko z jednego powodu. Stal potrzebuje tych żużlowców tu i teraz. Bez ich pełnego zaangażowania i punktów Stal spadnie, a to może oznaczać wielką katastrofę. Już mówi się, że degradacja może oznaczać nawet likwidację ligowego żużla na 2 lata.
Prezes Wróbel miał świetne wejście w klub. Był chyba jedyną osobą, która wierzyła, że zadłużoną na 12 milionów złotych Stal można wyciągnąć na prostą. Po pojawieniu się wiceprezesa Patryka Broszko Wróbel schował się jednak w cieniu. Być może pozazdrościł koledze tego, że szaleje na transferowej giełdzie i na niego spłynął splendor związany z załatwieniem Jacka Holdera. Brak dyplomacji prezesa Wróbla może jednak Stal drogo kosztować.









![Bułgarzy wysłali kolejny sygnał. Drugie zwycięstwo na ME [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000NA7BVI1M2G2XL-C401.webp)



