Kibice Gezet Stali Gorzów mają dość Andersa Thomsena. Powód? Bardzo słaba jazda w tym sezonie i niewywiązywanie się z roli lidera. Fanów boli też to, że Thomsen, zamiast skupić się na Stali, rzucił się w wir transferowych rozmów z innymi klubami.
Potrzebują Thomsena, żeby utrzymać się w PGE Ekstralidze
Działacze Stali początkowo byli tego samego zdania, co kibice. Uważali, że najlepiej pozbyć się Thomsena, którego oskarżają nie tylko o słabe inwestycje sprzętowe, ale i też o to, że przestał sobie radzić, gdy sztab szkoleniowy zwinął parasol ochronny. Rok temu mógł liczyć na dobre numery startowe u byłego trenera Stanisława Chomskiego. Teraz numery są trudniejsze i Duńczyk już nie zdobywa tylu punktów, co w poprzednich sezonach.
W klubie przyznają jednak, że dobrze by było, jakby Thomsen został. Mówią, że mają swoje powody, by go zatrzymać, ale nie chcą głośno o nich mówić. Najpewniej obawiają się tego, że jeśli skreślą Thomsena, to ten, wiedząc, że po sezonie i tak odejdzie, straci motywację. A jego punktów Stal będzie potrzebowała, żeby dobrze rozegrać fazę play-down i utrzymać się w PGE Ekstralidze.
Na stole leży oferta Włókniarza Częstochowa
Stal chce zatrzymać Thomsena, ale z drugiej strony absolutnie nie ma zamiaru zgadzać się na stawiane przez niego warunki. Przy okazji ostatnich negocjacji wyszło, że Thomsen dostał ofertę z Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Ma ona opiewać na milion za podpis i 10 tysięcy za punkt. Ta oferta stała się oczywiście kartą przetargową w rozmowach ze Stalą. Skoro Włókniarz daje milion i 10 tysięcy, to może wy dacie więcej.
Klub nie zamierza jednak płacić więcej, bo jakby to zrobił, to miałby Thomsena na dotychczasowym kontrakcie, a ten wynosi 3,2 miliona złotych rocznie (to oficjalne dane z planu naprawczego Stali). W tle jest walka o sponsorów Duńczyka, którzy rocznie zasilają jego konto kwotą pół miliona złotych. Stal uważa, że skoro Thomsen ma gorzowskich sponsorów na pół miliona, to może zejść z klubowym wynagrodzeniem poniżej miliona i 10 tysięcy złotych za podpis.
O to Stal Gorzów chce prosić lokalnych sponsorów
W klubie słusznie zauważają, że nawet jeśli Włókniarz da mu milion i 10 tysięcy, to w Gorzowie i tak zarobi więcej. Z naszych informacji wynika, że Stal oferuje mu około 750 tysięcy za podpis i 8 tysięcy za punkt, a te pół miliona od sponsorów ma zrobić różnicę.
Dlatego teraz toczy się zakulisowa batalia o sponsorów. Do Stali doszło już, że Thomsen sonduje sponsorów z Gorzowa i pyta ich o to, co będzie, gdyby zdecydował się na zmianę barw? Czy wtedy z nim zostaną? Klub zamierza rozmówić się ze sponsorami i zastosować model wrocławski. Betard Sparta robi bowiem tak, że wszyscy sponsorzy płacą pieniądze do klubu, dzięki czemu prezes Andrzej Rusko ma potem wystarczającą liczbę środków, by negocjować gwiazdorskie kontrakty. Stal chce namówić sponsorów do tego samo. Wszystko ma działać w myśl hasła: dajcie nam pieniądze, a my ściągniemy gwiazdy.












