Gorzki bilans Stali Gorzów. Na to pójdzie prawie milion złotych
Rewolucja w składzie Gezet Stali Gorzów. Działacze wymienili połowę składu, a za kulisami mieliśmy prawdziwy transferowy pojedynek prezesa Dariusza Wróbla i wiceprezesa Patryka Broszko. Wróbel rzutem na taśmę chciał chyba pokazać, kto jest lepszy i wydał blisko milion złotych na kontrakt zawodnika, który zamknął skład. Jest tylko jeden problem.

Stal Gorzów wzięła kredyt i wyszła na finansową prostą. Zbudowano też drużynę, która powinna być lepsza od tej, która w 2025 rzutem na taśmę uratowała się przed spadkiem. Trwa jednak w Stali walka o władzę między prezesem Dariuszem Wróblem i wiceprezesem Patrykiem Broszko.
Gra pozorów w Stali Gorzów
Panowie uśmiechają się, stają razem do zdjęć (choć zwykle daleko od siebie, albo ktoś tworzy bufor między nimi), ale to tylko gra pozorów. Wróbel do marca budował swój kapitał, ale potem wszystko roztrwonił. Między innymi na transferowym rynku. Ten bilans jest gorzki dla prezesa.
Jeśli popatrzymy na skład na 2026, to Wróbel załatwił trzech zawodników, a Broszko aż pięciu. Na dokładkę Wróbel jednego z trzech dogadał w ostatniej chwili. Zdaniem niektórych zupełnie niepotrzebnie. W sytuacji, kiedy Stal ma 6 milionów kredytu, należało oszczędzać, a nie dokładać kolejny milion po stronie wydatków. Tyle bowiem może kosztować roczne utrzymanie Huberta Jabłońskiego, juniora FOGO Unii Leszno.
Zaczął od Holdera. Załatwił go z małą pomocą prezydenta
Wróbel, dokładając Jabłońskiego, zapewnił sztabowi większy komfort pracy, ale z drugiej strony była gotowa koncepcja jazdy bez Jabłońskiego, a za to z dwoma kevlarami w składzie. Taktycznie wymagająca i ryzykowna, ale mogąca przynieść wielkie korzyści. A przede wszystkim pozwalająca zaoszczędzić pieniądze. Wróbel jednak najwyraźniej chciał się popisać skutecznością, którą dotąd przypisywano Broszko.
Wiceprezes Stali i tak wygrał transferowy pojedynek 5:3. Zaczął od Jacka Holdera, którego przekonał do Gorzowa z pomocą prezydenta miasta. Panowie razem pojechali do zawodnika i załatwili kontrakt na 2026. Potem tylko Broszko pilnował, żeby Holder nie uciekł Stali, co nie było łatwe, bo Włókniarz Częstochowa do połowy listopada próbował odbić żużlowca.
Broszko - Wróbel 5:3. Transferowy pojedynek w Stali dla wiceprezesa
Broszko nie tylko utrzymał Holdera, ale i dołożył Pawła Przedpełskiego, skutecznie sfinalizował nowe umowy dla Andersa Thomsena, Adama Bednara i Oskara Palucha. Transferowa taśma Broszki szła, gdy Wróbel napotykał na przeszkody. Nie udało mu się załatwić Jakuba Krawczyka, choć to akurat było kosztowne rozwiązanie (750 tys. zł za podpis i 7,5 tys. zł za punkt), więc może nawet i dobrze się stało, że Krawczyk do Stali nie trafił.
Finalnie Wróbel namówił na Stal Mathiasa Pollestada (powrót z wypożyczenia długo wisiał na włosku), Marcela Szymko (ma pełnić wyłącznie rolę kevlaru - będzie wychodził do prezentacji, a potem będzie zastępowany przez Pollestada) i dołożył Jabłońskiego, choć pierwotnie Stal z niego zrezygnowała. Jeśli Jabłoński nie dostanie miejsca pod numerem juniorskim, to będzie, podobnie jak Szymko, wychodził jedynie do prezentacji.
5:3 dla Broszko niczego nie oznacza. Wybór nowego prezesa należy do udziałowców.












