Ten sezon dla Falubazu można określić jako słodko-gorzki. Początek roku był bardzo trudny, drużyna była zdecydowanie pod formą. Od pewnego czasu jednak wszystko wygląda o wiele lepiej, a jest nawet iskierka nadziei na awans do fazy play-off. Decydujące będzie bezpośrednie starcie z Bayersystem GKM-em. Jeśli Falubaz wygra w Grudziądzu, to raczej na pewno znajdzie się w play-offach.
Falubaz będzie miał szanse na medal. Jest jeden warunek
Od kilku miesięcy jest głośno w kontekście ruchów Stelmetu Falubazu Zielona Góra na giełdzie transferowej. Zielonogórzanie rozkręcili rynek, wyciągając Dominika Kuberę z Orlen Oil Motoru Lublin. Przez chwilę spekulowano, że do klubu dołączy Jack Holder. Wszystko jednak wskazuje, że tak się nie stanie. Polak ma jednak zastąpić Rasmusa Jensena, co będzie sporym wzmocnieniem, które może dać upragniony medal.
- Problem polega na tym, że topowe zespoły nie osłabiają się per saldo, gdyż wzmocniły się w tym roku. Na pewno zmniejszy się dystans. Szansa na medal będzie, ale pod jednym warunkiem. W sporcie, a szczególnie w żużlu automatycznego progresu nie oznacza poruszanie po krzywej wznoszącej. To znaczy, że jeśli ten sezon będzie udany na średnią 2.0, to następny będę atakował na 2.2. To tak nie działa. Pokazuje to idealnie przykład Roberta Lamberta, z średniej blisko 2.3 spadł na 1.8. To, co nam zostało dane nie zostaje z nami na zawsze - przekonuje Jacek Frątczak.
Medal jest możliwy. Co z Przemysławem Pawlickim?
Mówi się, że do klubu ma także dołączyć Keynan Rew, co na papierze wydaje się mocnym wzmocnieniem na pozycji U24. Nie wiadomo jednak, czy w klubie pozostanie Przemysław Pawlicki. Istnieje jednak na to szansa. Z naszych informacji wynika, że na następny sezon w klubie pozostanie Jarosław Hampel.
- Medal jest możliwy, ale nie wiadomo, czy liderzy zostaną, mam tutaj na myśli Przemysława Pawlickiego, bo sprawa się rozbija bez dwóch zdań o finanse. Musiałby utrwalić poziom, który obecnie prezentuje. Leon Madsen ma rezerwy. Keynan Rew jeździ na torach pierwszoligowych. Ja bym to inaczej skonfigurował, uważam, że wydawanie pieniędzy na Keynana może być nie do końca opłacalne. Lukę po U24 mogą wypełniać juniorzy, co istotnie udowodnił ostatni mecz w Toruniu, ale to nie jest teza oparta tylko o ten mecz. Damian jeżdżący po 5-6 startów jest w stanie robić dwucyfrówki - uważa były menedżer.
- W mojej ocenie zestaw Damian Ratajczak plus Oskar Hurysz to jest więcej niż Keynan Rew. Nie wiem, czy bym podjął taką decyzję, mając takiego zawodnika jak Damian Ratajczak. Jednak na tym to polega, że nie wszyscy muszą się ze wszystkim zgadzać. To nie jest żadna krytyka. W klubie są kompetentne decyzyjne osoby - kończy Frątczak.











