Falubaz pewny swego. O wszystkim przesądziła jedna rozmowa
Stelmet Falubaz Zielona Góra ogłosił podpisanie kontraktów z Dominikiem Kuberą i Andrzejem Lebiediewem, a potem przedstawił nowy sztab szkoleniowy z dyrektorem Aleksandrem Janasem i trenerem Grzegorzem Walaskiem. Okazuje się, że wystarczyła jedna rozmowa, by sztab skradł serce prezesa Adama Golińskiego. Na jaw wychodzą kulisy operacji, która ma zmienić Falubaz i dać medal w sezonie 2026.

Pół żużlowej Zielonej Góry rozdzierało szaty, kiedy Piotr Protasiewicz ogłosił odejście ze Stelmet Falubazu. Wielu kibiców zadawało sobie wtedy pytanie, co dalej? Tym bardziej że Protasiewicz w rozmowie z WP SportoweFakty przedstawił się jako człowiek niezastąpiony, który dla Falubazu dałby się pokroić. Nie mógł jednak dłużej znieść nieufności prezesa Adama Golińskiego i ataków Jacka Frątczaka, szefa sportu w radzie miasta.
Falubaz z piekła do nieba. Janas to przeciwieństwo Protasiewicza
Prawda jest jednak taka, że współpraca z Protasiewiczem była dużym problemem dla klubu. Z prezesem porozumiewał się za pomocą sms-ów, zachowywał się tak, jakby to on był najważniejszą osobą w klubie. Za jego bezczynność klub zapłacił porażkami na starcie sezonu, które kosztowały brak awansu do play-off. Eksperci śmiali się z tego, że chodzi bez programu i na palcach liczy biegi Damiana Ratajczaka. Hitem było to, jak Ratajczak zwrócił się do niego po radę, a w odpowiedzi usłyszał: "zrób tak, żeby było dobrze".
Nic dziwnego, że prezes Goliński prowadząc rozmowy z kandydatami do zastąpienia Protasiewicza, miał wrażenie, że trafił z piekła do nieba. Aleksander Janas, czyli nowy dyrektor sportowy klubu, pokazał w rozmowie o pracę, że interesuje go coś więcej, niż czubek własnego nosa.
Walasek nie jest gotowy, ale Janas mu pomoże
W Falubazie mówią wprost, że Janas po jednej rozmowie skradł serce prezesa. Zachwycił go fachowym podejściem, znajomością tematu i chęcią współpracy w większym zespole. Janas nie miał też problemu z tym, by zadeklarować, że zrobi wszystko, żeby wprowadzić nowego trenera Grzegorza Walaska w arkana zawodu. To było kluczowe. Wszyscy bowiem zdają sobie sprawę, że Walasek nie jest gotowy, by samodzielnie prowadzić zespół. Potrzebuje doświadczonego przewodnika. Janas nim będzie.
Janas nie ma aspiracji, by grać w klubie pierwsze skrzypce, jak to robił jego poprzednik. On chce dobrze wykonać swoją robotę, chce grać na Walaska, bo jeśli ten urośnie, to dyrektor otrzyma dużego plusa przy swoim nazwisku.
Falubazem będzie rządzić trio
Jeśli chodzi o kuchnię, to wiemy, że w trakcie ligowych spotkań trio Janas, Walasek, kierownik drużyny Marek Mróz ma ściśle ze sobą współpracować. Prezes Goliński też ma być traktowany jako część zespołu odpowiedzialnego za wynik. Protasiewicz często, gęsto nie informował go o swoich decyzjach. Teraz ma być inaczej. Nie będzie oczywiście ręcznego sterowania sztabem, ale nie będzie też tak, że prezes jest zaskakiwany.
Najważniejsze dla Falubazu jest to, że Janas ma wiele zalet. Jest gotowy do współpracy, zna regulaminy, a w przeszłości był kierownikiem drużyny, sędzią, trenerem, komisarzem toru. Z sukcesami pracował z młodzieżą. Zatem Walasek będzie mógł liczyć na jego dobre rady także w tym temacie. - Wierzę, że wspólnie z Grzegorzem możemy przekazać młodzieży wiele uwag - mówił Janas zaraz po objęciu posady.












