Falubaz może mieć problem. Wszystko na jego barkach. Już im tego nie wybaczą
- Chcemy zdobyć mistrzostwo Polski w ciągu trzech najbliższych sezonów - mówił Adam Goliński po objęciu funkcji prezesa Stelmet Falubazu. Wedle tych słów klub z Zielonej Góry miał stopniowo piąć się w górę, ale już na samym początku zaliczył falstart, przegrywając walkę o awans do fazy play-off. Teraz usprawiedliwienia już nie będzie, bo nie po to wyrwano Dominika Kuberę z Motoru Lublin, żeby znów rywalizować o utrzymanie. Jest jedno "ale". Falubaz kolejny raz ma dziurę na kluczowej pozycji.

W Zielonej Górze nieco ochłonęli po "klęsce" w minionym sezonie. Transfer Leona Madsena i Damiana Ratajczaka miał dać drużynie awans do fazy play-off, lecz plan już na początku rozgrywek legł w gruzach. Teraz taryfy ulgowej już nie będzie.
Falubaz ma tylko jeden cel. Brak awansu będzie porażką
Stelmet Falubaz wymienił Jarosława Hampela i Rasmusa Jensena na Dominika Kuberę i Andrzeja Lebiediewa tylko w jednym celu. Zespół na papierze wydaje się być czwartą siłą PGE Ekstraligi, więc brak play-off zostanie przyjęty jako porażka. I to większa, niż w tym roku. Prezes Adam Goliński nie po to nagimnastykował się, osłabiając lubelski Motor, żeby teraz znów mierzyć się z ekipami z dolnej części tabeli w fazie play-down.
Zestaw seniorski Madsen, Kubera, Pawlicki i Lebiediew robi wrażenie, ale jedna z pozycji wciąż nie daje spokoju. Chodzi o zawodnika U24. Kolejny rok z rzędu Falubazowi nie udało się zgarnąć z rynku wartościowego żużlowca w tym zakresie wiekowym. Próbowano namówić m.in. Keynana Rew, ale starania spełzły na niczym. Zielona Góra chce postawić na bardzo młodego Mitchella McDiarmida, którego talent dostrzegli ponad rok temu.
To będzie największy problem Falubazu
Sęk w tym, że młody Australijczyk nie zdążył jeszcze zapunktować w polskiej lidze. Co prawda brylował w Ekstralidze U24 czy też w finale Speedway of Nations 2 w Toruniu, ale PGE Ekstraliga to inny kawałek chleba. Pocieszać może fakt, że ten sam problem mają w Grudziądzu. W tym roku mogli liczyć na jednego z czołowych zawodników U24, czyli Jakuba Miśkowiaka. Teraz mieli już dogadanego Noricka Bloedorna, ale Niemiec wystawił ich do wiatru i pozostał im Bastian Pedersen. To też wielka niewiadoma w szeregach GKM-u.
Poza tym Falubaz ma w zanadrzu 20-latka z Polski, który w przyszłym sezonie pod nieobecność Wiktora Przyjemskiego może okazać się najlepszym juniorem ligi. Chodzi o Damiana Ratajczaka, który już w tym roku osiągnął życiowy rezultat. Ratajczak zdobywał średnio powyżej 1,7 pkt/bieg i powyżej 7 pkt/mecz. Oprócz swoich trzech startów może dwukrotnie zastąpić McDiarmida z rezerwy zwykłej, a gdy będzie taka potrzeba, to również z taktycznej przy odpowiednim wyniku.
Nawet Ratajczak może Falubazowi nie pomóc
Problem w tym, że na barkach Ratajczaka znów będzie odpowiedzialność za wynik dwóch formacji. Z drugiej strony jest już w takim wieku, gdzie dysponując takimi umiejętnościami, trzeba od niego wymagać. Poza nim jest jeszcze Oskar Hurysz, ale to nie ten sam kaliber. W Falubazie jednak znów ryzykują, bo te 2-3 punkty w jedną czy drugą stronę mogą przesądzić o tym, kto finalnie wejdzie do play-off. Eksperyment z Jonasem Knudsenem nie wyszedł, bo poza kilkoma udanymi wyścigami przyjeżdżał głównie z tyłu. Zresztą Duńczyk zdobył jedynie 34 punkty przez cały sezon.
Będzie jeszcze gorzej, jeśli siła rażenia FOGO Unii nie będzie tak słaba, jak niektórzy myślą. W Lesznie skład jest bardzo zbilansowany i de facto brakuje słabych punktów. To oni zgarnęli Keynana Rew, a do tego mają silną formację młodzieżową w postaci Nazara Parnickiego i Kacpra Manii. Największą zagwozdkę mają tam ze zdrowiem Janusza Kołodzieja, ale ten nawet przy kilku urazach potrafił trzymać poziom dwóch punktów na wyścig.











