Włókniarz Częstochowa skazywany był na pożarcie w Gorzowie. Okazuje się jednak, że zawodnicy nic sobie z tego nie zrobili, bo podopieczni Mariusza Staszewskiego dali prawdziwe show w rewanżu przeciwko Stali. Wydawali się być bardziej zdeterminowani. Gospodarze sprawiali zaś wrażenie wyraźnie zagubionych. Cały Gorzów przeszedł dziś terapię szokową.
Miała być formalność, a stało się niemożliwe
Żadna z drużyn nie chciała przegrać tego dwumeczu. Obawa przed dalszą walką o utrzymanie nie dotyczyła z pewnością najmocniej konfrontacji z ROW-em Rybnik, a baraży, które w tym roku wróciły do kalendarza. Pojedynek z Unią Leszno lub Polonią Bydgoszcz to sprawa szalenie ryzykowna. W obu klubach doskonale o tym wiedzieli. Cel był więc jeden.
Jeszcze przed meczem można było zakładać, że Stal mocno wejdzie w mecz, wykorzysta atutu własnego toru i szybko odrobi straty z Częstochowy. Po czterech biegach wszystko na to wskazywało. Jednak goście wyciągali bardzo trafne wnioski. Mieli poza tym olbrzymi atutu w postaci niezawodnych wręcz liderów: Jasona Doyle'a i Piotra Pawlickiego. Do tego solidnie punktujących Kacpra Worynę oraz Madsa Hansena. Jak się okazało, to był gotowy przepis na katastrofę dla Stali.
Gorzowianie mieli bowiem problemy z wygrywaniem wyścigów. Totalnie zawiódł Martin Vaculik, a Andrzej Lebiediew i Anders Thomsen spisywali się wyraźnie słabiej od liderów zespołu z Częstochowy. W szeregach miejscowych szybko zaczęła robić się nerwówka, bo w drugiej połowie spotkania odrabianie strat z pierwszego meczu wydawało się wręcz nierealne.
Stal Gorzów będzie drżeć przed spadkiem
Dwumecz rozstrzygał się w biegach nominowanych. Włókniarz nie musiał nawet czekać na załatwienie sprawy przez eksportową parę Pawlicki - Doyle, bo tę robotę chwilę wcześniej wykonał Kacper Woryna z Madsem Hansenem.
Gorzów zalał się łzami, bo spacerek przerodził się w koszmar. Teraz w Stali nie mogą być pewni utrzymania. Drużyna wydaje się być życia, wypalona, a przed zespołem z pewnością wymagający dwumecz o utrzymanie z ROW-em Rybnik, a później - po ewentualnej wygranej - bardzo trudne starcie barażowe. Będzie się działo.
Stal Gorzów: 43
9. Martin Vaculik (3,1*,0,1*,3) - 8+2
10. Ander Thomsen (3,2,2,1*,1) - 9+1
11. Mikołaj Krok - nie startował
12. Oskar Fajfer (0,1,1,2,0) - 4
13. Andrzej Lebiediew (2,2,2,2,0) - 8
14. Oskar Paluch (2*,1,3,D,2) - 8+1
15. Hubert Jabłoński (T,3,0,2,1*) - 6+1
16. Adam Bednar - nie startował
Włókniarz Częstochowa - 47
1. Piotr Pawlicki (2,3,3,3,2*) - 13+1
2. Mads Hansen (1,1,1,3,1*) - 7+1
3. Wiktor Lampart (1,0,1,0) - 2
4. Kacper Woryna (2,2,3,0,2) - 9
5. Jason Doyle (3,3,3,3,3) - 15
6. Kacper Halkiewicz (1,0) - 1
7. Szymon Ludwiczak (0,0,0) - 0
8. Franciszek Karczewski (W) - 0












