Dostał wyjątkową ofertę od polskiego klubu. Wszystko wyszło na jaw
Andrzej Lebiediew w tym tygodniu został ogłoszony nowym zawodnikiem Stelmet Faluazu Zielona Góra. Żużlowiec przyznał, że skusiła go oferta władz klubu, które jasno zdefiniowały jego rolę w drużynie. - Wiem, jakie są przede mną stawiane oczekiwania - powiedział. Łotysz tak komfortowej sytuacji w swojej karierze jeszcze nie miał. Wyjaśniamy, o co chodzi.

Andrzej Lebiediew pomimo średnio udanego sezonu w barwach Stali Gorzów ani myślał schodzić ligę niżej. W pewnym momencie wydawało się nawet, że wróci do I-ligowego Krosna, gdzie drzwi zawsze stoją przed nim otwarte. Łotysz czekał jednak cierpliwie, aż wpadła oferta z Zielonej Góry, na którą przystał.
To dlatego Andrzej Lebiediew wybrał Falubaz
Wyjaśnijmy od razu, że ten transfer był możliwy dzięki temu, że wcześniej upadło kilka innych koncepcji władz Falubazu. Lebiediew nie był ich wyborem numer jeden, ale sytuacja na rynku tak się zmieniła, że doświadczony już żużlowiec w końcu znalazł się na radarze zielonogórzan.
Byłemu już zawodnikowi Stali oferta z Falubazu spadła niczym z nieba, bo jest dla niego naprawdę korzystna. Z naszych informacji wynika, że kontrakt został podpisany na bardzo podobnych warunkach, jakie miał w tym roku w Gorzowie, czyli 800 tys. zł. za podpis i 8 tys. zł. za punkt. To nie pieniądze były jednak dla niego najważniejsze.
Lebiediewowi w ostatnich latach przeszkadzało to, że wcale nie był najdroższym zawodnikiem w drużynie, a spadała na niego presja ciągnięcia wyniku w roli lidera. Tak było w Krośnie, Lesznie, czy ostatnio w Gorzowie. W pewnym momencie przypięto mu łatkę zawodnika, którego drużyny spadają z PGE Ekstraligi. Kłam tej teorii zadał w tym roku w Gorzowie, ale po kilku nieudanych meczach też musiał sporo wysłuchać na swój temat.
Teraz w Zielonej Górze ma być inaczej, bo władze klubu jasno nakreśliły, kto jest liderem zespołu i będzie ciągnął ten wózek. To odpowiedzialność Leona Madsena (najwyższy kontrakt w Falubazie), Dominika Kubery i Przemysława Pawlickiego. Szczególnie twardo negocjował ten ostatni. Swoje ugrał, ale oczekiwania względem niego są jasne - musi utrzymać poziom z tego roku.
Lebiediew ma być wartością dodaną
W tej konfiguracji Łotysz powinien się spokojnie odnaleźć. Na papierze ma być czwartą siłą i zawodnikiem, który będzie dorzucał ważne punkty. Nikt nie wymaga jednak od niego kompletów.
Inna sprawa, że Lebiediewa stać na to, aby zdobywać w meczach nawet 10 punktów. Musi tylko ustabilizować formę (szczególnie w meczach wyjazdowych). Ambicji nikt odmówić mu nie może. Poza tym wydaje się, że zielonogórski tor jest skrojony pod jego umiejętności. Preferuje on żużlowców dobrze radzących sobie w jeździe po zewnętrznej. To idealne warunki dla Andrzeja.











