Dopiero co wyszedł z aresztu. Sensacyjne wieści ws. prezesa Unii Leszno
Piotr Rusiecki, były prezes Unii Leszno, opuścił areszt i jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Kibiców 18-krotnego mistrza Polski szczególnie rozgrzały wspólne zdjęcia z Nazarem Parnickim i Keynanem Rew. Pojawiły się nawet spekulacje o możliwym powrocie Rusieckiego do klubu. Jednak nic z tego. Znamy plany biznesmena.

Piotr Rusiecki w październiku 2025 został zatrzymany w związku z aferą śmieciową. Postawiono mu zarzut kierowania grupą przestępczą, której celem było popełnianie przestępstw przeciwko środowisku. Chodziło o obrót odpadami. Kilka dni temu były prezes Unii Leszno został wypuszczony z aresztu bez poręczenia majątkowego. Ma dozór policji i zakaz opuszczania Polski, ale jest na wolności.
To zrobił były prezes Unii Leszno po wyjściu z aresztu
Zaraz po opuszczeniu aresztu Rusiecki zarzucił media społecznościowe zdjęciami z córką, wnukiem, ale dla kibiców Unii ważniejsze były wspólne fotografie z gwiazdami zespołu Keynanem Rew i Nazarem Parnickim. Niektórzy już nawet ostrzyli sobie zęby na powrót Rusieckiego do klubu. Jednak nic z tego.
Rusiecki, przynajmniej na razie, do Unii nie wróci. W klubie nie będzie też wielkiego powrotu byłego dyrektora Sławomira Kryjoma. Ten był prawą ręką Rusieckiego w Unii, a po jego zatrzymaniu szybko stracił pracę. Nowy prezes Józef Dworakowski tłumaczył, że Kryjom dostał lepszą ofertę, ale tajemnicą poliszynela jest, iż relacje Dworakowskiego z Kryjomem od dawna były napięte, więc to się musiało skończyć odejściem tego drugiego z Unii.
Biznesmen planuje przeprowadzkę do stolicy
Kryjom pracuje teraz w należącej do Rusieckiego firmie Polcopper, a żużel będzie oglądał z wygodnego fotela kibica, bo jak wspomnieliśmy, Rusiecki nie planuje powrotu. Zdjęcia z Rew i Parnickim były tylko po to, żeby pokazać, że wciąż jest z nimi i podtrzymuje sponsorskie obietnice, które złożył im zanim trafił do aresztu.
Zasadniczo, tak wynika z naszych informacji, Rusiecki ma się przeprowadzić do Warszawy. Właśnie tam ma wypełniać obowiązek polegający na konieczności meldowania się na policji. Z poziomu stolicy będzie się zajmował biznesem i firmą w Gdańsku. Do Leszna będzie najpewniej wpadał na mecze Unii, ale jego zaangażowanie w klub będzie małe.
Dwa transfery na odchodne. Rusiecki zostawił gotowy skład
W sumie to należało się spodziewać tego, że tak się to wszystko potoczy. W najbliższych miesiącach Rusiecki będzie miał wystarczająco wiele spraw na głowie. Już wcześniej firma zaprzątała jego uwagę w znaczącym stopniu. Gdy był prezesem, to bieżące zarządzanie było na głowie Kryjoma, a on podejmował wyłącznie strategiczne decyzje. Mocno zaangażował się, zwłaszcza w kwestie transferowe ściągając Rew i Piotra Pawlickiego. Teraz jednak musi się skupić na sobie i oczyszczeniu swojego dobrego imienia. A to potrwa.
Trudno oczywiście powiedzieć, co będzie dalej, bo przecież Dworakowski nie został prezesem, dlatego że tego chciał, ale dlatego, że musiał to zrobić, by stabilizować sytuację w Unii. Od grudnia jest jednak nowy podział ról, są dwaj nowi dyrektorzy (Rafał Dobrucki, Rafał Dobrowolski), więc dla Unii to nawet lepiej, że Rusiecki nie ma teraz głowy do tego, by kierować klubem. Kolejna rewolucja kadrowa w krótkim czasie mogłaby wyjść Unii bokiem.












