Dojdzie do trzęsienia ziemi we Wrocławiu? Gwiazda stawia sprawę jasno. "Przyjdzie na to czas"
We Wrocławiu wrze jak w ulu. Od tygodni kibice Betard Sparty żyją w napięciu, analizując każdy ruch Artioma Łaguty w sieci. Tajemnicze relacje, dwuznaczne wpisy i plotka, która wstrząsnęła PGE Ekstraligą, mówiąca, że Sparta Wrocław chce Bartosza Zmarzlika. Czy w stolicy Dolnego Śląska szykuje się "wymiana stulecia"? Mistrz świata z 2021 roku nie wytrzymał spekulacji i w końcu zabrał głos. Jego słowa, zamiast uspokoić, mogą dać kolejne wątpliwości.

Sytuacja Artioma Łaguty staje się coraz bardziej skomplikowana. Jego kontrakt wygasa w 2026 roku, ale atmosfera wokół lidera Sparty gęstnieje z dnia na dzień. Wszystko przez doniesienia o mocarstwowych planach wrocławskiego klubu, który rzekomo marzy o ściągnięciu Bartosza Zmarzlika. Trudno wyobrazić sobie w jednym parkingu dwóch samców alfa o takich gażach. Jeśli Zmarzlik przyjdzie, ktoś wielki będzie musiał odejść. I to najprawdopodobniej byłby Łaguta.
Tajemnicze sygnały i odejście bliskiego trenera
Oliwy do ognia mogło dolać niedawne trzęsienie ziemi w sztabie szkoleniowym. Klub zakończył współpracę z Dariuszem Śledziem, trenerem, z którym Łaguta miał wręcz kapitalne relacje. To był cios, który wielu odebrało jako sygnał zmian. Wszyscy zapominają o tym wątku, a może on być kluczowy.
Do tego doszły dziwne zachowania zawodnika w social mediach. Od kilku tygodni Łaguta wrzucał posty, które można było interpretować dwojako - jako pożegnanie lub wyraz frustracji. Kibice zaczęli łączyć kropki.
Łaguta na ustach Wrocławia. Błyskawiczna reakcja
Gdy plotki sięgnęły zenitu, sam zainteresowany postanowił uciąć domysły. A może tylko odroczyć przysłowiowy wyrok? W jego oświadczeniu, napisanym w charakterystycznym dla niego stylu, nie ma twardej deklaracji "zostaję na zawsze". Jest za to skupienie na "tu i teraz".
- Cześć wszystkim chciałem wam poinformować że skupiam się na sezonie 2026. A co do rozmów o kontrakcji Przyjdzie na to czas także będę was na bieżące informował. Do zobaczenia na stadionie - napisał Łaguta w mediach społecznościowych (pisownia oryginalna).
Gra na czas czy uspokojenie nastrojów?
Słowa "przyjdzie na to czas" w kontekście rozmów o kontrakcie brzmią wymownie. Łaguta nie zaprzeczył, że coś jest na rzeczy, nie zadeklarował też dożywotniej wierności Sparcie. Skupił się na sezonie 2026, czyli ostatnim w jego obecnej umowie.
Jedno jest pewne. Saga się nie zakończyła, a taki komentarz podsyca nastroje. Bez względu na to, co się wydarzy, to Sparta Wrocław gra o najwyższą stawkę, a w tej grze sentymentów nie będzie.












