Do kiedy będzie jeździł Zmarzlik? Złożył ważną deklarację ze względu na synów
Bycie najlepszym żużlowcem świata to nie tylko talent i szybkie silniki, ale też ciągłe wyrzeczenia. Bartosz Zmarzlik przyznaje, że nawet on musi liczyć kalorie. - Waga wrogiem przyspieszenia - mówi wprost mistrz. Kto dba o jego formę w kuchni? Okazuje się, że za sterami jest jego żona Sandra, a w domu Zmarzlików trwa właśnie "sokowa misja". Wielki mistrz zdradził także, jak długo zamierza jeszcze jeździć.

Wydawać by się mogło, że żużlowcy mogą jeść wszystko, bo ich waga jest niezwykle niska, a niektórzy mają taki metabolizm, o jakim zwykły człowiek może pomarzyć. Rzeczywistość jest inna. W dzisiejszym sporcie każdy kilogram ma znaczenie dla osiągów motocykla. Zmarzlik, znany z perfekcjonizmu, nie zamierza odpuszczać nawet przy stole.
"Waga wrogiem przyspieszenia"
Mistrz świata przyznaje, że pozwala sobie na więcej jedzenia tylko do pewnego momentu. Potem włącza się rygor.
- Wymagania w dzisiejszym sporcie motocyklowym są na tyle wysokie, że należy przywiązywać uwagę do tego, ile się waży. Jak to mówią: waga wrogiem przyspieszenia, więc troszkę trzeba się nad tym tematem pochylić i pilnować kilogramów - tłumaczy Zmarzlik w rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym.
Żona Sandra i zimowe wyzwanie
Kluczem do sukcesu jest odpowiednia dieta. Tutaj do akcji wkracza żona zawodnika, Sandra Zmarzlik. To ona odpowiada za to, co trafia do menu mistrza. Zimą para postawiła na soki.
- Tutaj wkraczamy w domenę mojej żony. Sandra bardzo zgrabnie ogarnia mi ten temat. Bardzo lubimy pić soki, więc… To też jest pewnego rodzaju fajna misja zimową porą i dość ciekawe wyzwanie - zdradza żużlowiec. Dla Zmarzlika to też okazja, by obserwować swój organizm: - Dobrze jest (...) zapytać samego siebie, co się odczuwa, pijąc soki - dodaje.
Będzie jeździł dla synów. "Chcę, żeby byli świadomi"
Zmarzlik poruszył też niezwykle ważny wątek dotyczący swojej przyszłości. Co go napędza po zdobyciu tylu tytułów? Dzieci. Starszy syn, Antek, widział już cztery korony taty. Teraz celem jest młodszy potomek.
- Marzy mi się, żeby robić duże rzeczy na ich oczach (...). Chciałbym, żeby obaj synowie byli świadomi w 100% co robi tata, dlatego chcę jeszcze trochę pojeździć na żużlu - deklaruje pięknie Zmarzlik.
Kibice mogą więc spać spokojnie. Dopóki synowie Zmarzlika nie podrosną na tyle, by w pełni rozumieć sukcesy ojca, mistrz nie zamierza zsiadać z motocykla. To oznacza, że polskich kibiców czeka jeszcze wiele lat sukcesów polskiego mistrza.












