Lista Polaków, których chciała Gezet Stal Gorzów była bardzo długa. Temat pozyskania Dominika Kubery czy Mateusza Cierniaka upadł po jednym telefonie. W obu przypadkach było za późno na rozmowy, bo Kubera już był wtedy w Stelmet Falubazie Zielona Góra, a Cierniak dogadał się na nowy kontrakt w Orlen Oil Motorze Lublin.
Stal Gorzów nie dawała za wygraną
Stal nie dawała jednak za wygraną i kolejno uderzała do Kacpra Woryny, Piotra Pawlickiego i Maksyma Drabika. Z Pawlickim miała nawet ustalone warunki kontraktu na 2026. 30-latek miał dostać 1,1 miliona złotych za podpis i 11 tysięcy za punkt, ale wybrał FOGO Unię Leszno, która dała mu identyczną umowę.
I tak dochodzimy do Pawła Przedpełskiego, który od początku przewijał się na liście życzeń Stali, ale nie był pierwszym wyborem. Finalnie to właśnie nim musieli się w Gorzowie zadowolić. A o kontrakcie, jaki podpisał wychowanek Apatora Toruń, krążą legendy. Oficjalna wersja brzmi: 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt, ale jest też inna wersja.
Stal Rzeszów położyła na stole 800 tysięcy złotych za podpis
I ta inna wersja też brzmi bardzo logicznie. Mówi o Stali, która była pod ścianą i musiała zrobić wszystko, żeby pozyskać brakującego do koncepcji Polaka. Przedpełski miał mieć w tych rozmowach bardzo mocny argument. Budująca skład na 2026 Texom Stal Rzeszów bardzo, ale to bardzo chciała go zatrzymać.
W Rzeszowie kładli na stół 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt. Dlatego w Gorzowie Przedpełski chciał dostać więcej. Przenosiny, po których miał dostać identyczny kontrakt, nie miały dla niego żadnego sensu. W zasadzie to godząc się w Stali Gorzów na identyczną umowę, jak w Rzeszowie, to zadziałałby na swoją szkodę. Wiadomo, że w PGE Ekstralidze trudniej o punkty.
Stal Gorzów zaszalała, ale z drugiej strony oszczędziła 2 miliony
I właśnie dlatego Gorzów miał finalnie wyłożyć milion złotych za podpis i 10 tysięcy za punkt. Dużo, bardzo dużo, ale Stal nie miała już innych opcji. Dlatego podpisano Przedpełskiego, a dodatkowo obwarowano jego kontrakt klauzulą umożliwiającą odejście jedynie pod warunkiem zapłacenia kary w wysokości pół miliona złotych.
Ktoś powie, że Stal zaszalała z Przedpełskim. Jednak nawet jeśli tak było, to innego wyjścia klub nie miał. Z drugiej strony, Gorzów poczynił istotne oszczędności. Rozstano się z Oskarem Fajferem i Hubertem Jabłońskim, co pomoże zaoszczędzić około 2 milionów złotych. Delikatnie przycięto też kontrakt Andersa Thomsena. Te wszystkie działania pozwalają jakoś przeboleć fortunę wydaną na Przedpełskiego.













