Blady strach padł na Włókniarz. Liczby mówią wszystko. Ostatnia deska ratunku
Wraz z przejęciem klubu przez Bartłomieja Januszkę Krono-Plast Włókniarz wydostał się z poważnych tarapatów. Nowy właściciel spłacił milionowe zadłużenie, ale na budowę silnego składu było już za późno. Częstochowa jest skazywana na pożarcie, bo w zespole próżno szukać choćby jednego lidera. We Włókniarzu nie tracą jednak nadziei. Jest jedna kwestia, która może ich uratować.

W Częstochowie byli o krok od tego, żeby przeżywać podobne problemy, co jeszcze niedawno w Stali Gorzów. Co by się nie działo, Włókniarz już jest wygrany, wychodząc z tarapatów finansowych.
System może uratować Włókniarz przed spadkiem z Ekstraligi
Zespół na przyszłoroczne rozgrywki skazywany jest jednak na pożarcie. Niektórzy eksperci przyznają wprost, że Włókniarz będzie miał problem wygrać choćby jedno spotkanie. W ich składzie nie ma nawet jednego zawodnika, który minimum raz w swojej karierze poszczyciłby się mianem lidera. Kłopoty mogliby mieć nie tylko w elicie, ale zarówno w niższej klasie rozgrywkowej.
4-krotnych mistrzów Polski może uratować system rozgrywek. W tym roku w Rybniku podeszli szczerze do sytuacji. Runda zasadnicza miała wyselekcjonować skład, który podejmie walkę o utrzymanie w fazie play-down. Z racji, że po czternastu kolejkach zaczynamy od nowa, będzie to jedyny słuszny plan. Wystarczy bowiem wygrać pierwszy dwumecz i w ten sposób utrzymać się w lidze.
Wszystkich w ich rękach, widzą w nim drugiego Madsena
Jeśli jednak forma zawodników nie ulegnie zmianie, to plan spali na panewce. Konkretnie chodzi o Jaimona Lidsey'a i Rohana Tungate'a. Pierwszy z nich od lat prezentuje poziom zawodnika drugiej linii. Pozytywem jest to, że przychodzi do zawodów w Częstochowie, to nagle łapie wiatr w żagle. W ostatnich pięciu ligowych występach pod Jasną Górą zdobywał średnio 1,814 pkt/bieg. To więcej, aniżeli kiedykolwiek w swojej karierze w przekroju całego sezonu
Tungate za to ma za sobą debiutancki sezon w elicie, w którym na półmetku legitymował się średnią niecałych dwóch punktów na wyścig. Potencjał drzemie w nim ogromny, a jeden ze swoich najlepszych występów zanotował właśnie w Częstochowie, uzyskując 13 punktów z bonusem. Włókniarz właśnie w nim upatruje upatruje zawodnika, który będzie w stanie przejąć pałeczkę i nawiązać do czasów Leona Madsena. Nie tylko samą posturą, ale przede wszystkim sportowo.
Spadek nie będzie końcem świata
Wystrzał formy Tungate'a i Lidsey'a w kluczowej fazie rozgrywek, wsparty dodatkowo przez Jakuba Miśkowiaka i Madsa Hansena, to absolutne minimum, by myśleć o utrzymaniu. Jeśli nie uda się w pierwszej rundzie, pozostaje jeszcze dwumecz barażowy. W najgorszym wypadku spadek nie będzie końcem świata, a przykłady Torunia czy Leszna pokazują, że szybki powrót do elity nie jest wcale niemożliwy. Tym bardziej teraz, gdy Włókniarz organizacyjnie staje na nogi.












