Apator Toruń potwierdza. A jednak to nie były plotki
Pół żużlowej Polski zastanawiało się, dlaczego Apator Toruń skreślił Bastiana Pedersena i wziął w jego miejsce Noricka Bloedorna. Duńczyk był tańszy, niesamowicie pojechał w finałowej rundzie SGP2, a na dokładkę może liczyć na pomoc wujka, 3-krotnego mistrza świata Nickiego Pedersena. Bastian wydawał się pewną inwestycją. A jednak Apator zdecydował inaczej. Znamy szczegóły najbardziej sensacyjnego transferu w PGE Ekstralidze.

Już w trakcie sezonu 2025 mówiło się, że Bastian Pedersen zajmie miejsce Jana Kvecha w składzie Apatora Toruń. Duńczyk został wypożyczony do Startu Gniezno, żeby się objeżdżać, dodatkowo startował w Ekstralidze U24. Wszystko po to, żeby jak najlepiej przygotować się do nowej roli. Jakież więc było zaskoczenie, kiedy na początku października Apator wymienił Pedersena na Noricka Bloedorna.
Apator Toruń w ostatniej chwili zmienił zdanie
Apator mocno się natrudził, żeby przeprowadzić całą operację. Bloedorn był już praktycznie dogadany w GKM-ie Grudziądz, więc Apator musiał przekonać go do zmiany zdania. Musiał też jakoś udobruchać działaczy GKM-u, którzy właśnie stracili zawodnika mającego zamknąć skład. Wszystko jednak poszło znakomicie.
Pół żużlowej Polski pukało się jednak w głowę i zastanawiało, o co chodzi. Przecież Pedersen był jednym z objawień w Krajowej Lidze Żużlowej, dodatkowo zaliczył fenomenalną rundę w SGP2 w Vojens. A Bloedorn, gdyby nie świetna jazda w finale SON2 i złoty medal zdobyty z reprezentacją Niemiec mógłby uznać sezon 2025 za stracony.
Apator Toruń nie chciał mieć "granatu" wrzuconego do szatni
Jednak kapitalna jazda w SON2 na toruńskiej Motoarenie dała działaczom Apatora do myślenia. Uznali, że to jest świetny punkt wyjścia do rozmów, że może jednak warto zaryzykować i zainwestować w tego zawodnika. Z Pedersenem mieli jeden zasadniczy problem. W trakcie meczów w boksie Duńczyka jest bardzo nerwowo. A przecież Apator nie po to budował atmosferę, żeby teraz wrzucić sobie granat do szatni.
Sztab szkoleniowy uznał, że pozycja U24 nie jest na tyle istotna dla wyniku, żeby dać się zwariować i brać Pedersena kosztem Bloedorna. Tym bardziej że Niemiec gwarantuje spokój. To ważne, bo przecież zawodnik U24 bywa często zmieniany przez liderów i żaden menedżer nie potrzebuje w takiej sytuacji wstrząsów i awantur w parku maszyn. Z Pedersenem tak mogło to wyglądać.
Bloedorn to ma być klucz do złota
Bloedorn ma więc zapewnić spokój w funkcjonowaniu drużyny i to ma być klucz do drugiego z rzędu złota. Oczywiście chodzi nie tylko o spokój, ale też i o punkty. Nie ma jednak wielkich oczekiwań co do Niemca. Jeśli będzie robił średnio 4 punkty, to będzie dobrze.
Kvech, który był U24 w Apatorze przed rokiem spisał się wyjątkowo dobrze. W sumie zdobył aż 85 punktów i dołożył 18 bonusów. Aż tak dobrej jazdy Czecha nikt się nie spodziewał. Może z Bloedornem będzie tak samo. W razie potrzeby klub zapewni mu dobry sprzęt. On sam poczynił duże zmiany w teamie, pomaga mu jeden z byłych mechaników Roberta Lamberta. Anglik startuje w Apatorze od dłuższego czasu, więc to duży plus. Mechanik zna tor, ustawienia, więc Niemcowi będzie łatwiej.












