19-latek milionerem. Wymyślili chytry sposób na to, jak podzielić górę pieniędzy
System PRO Junior wchodzi z wielkim hukiem do żużlowej PGE Ekstraligi. Kluby, które mają zdolnych juniorów, zostaną obsypane złotem. Władza zapłaci kilka tysięcy za każdy punkt. Jednak zgodnie z przewidywaniami kluby będą nie tylko zarabiać, ale i dzielić się kasą z zawodnikami. Ze Stali Gorzów docierają informacje o nowym, lukratywnym kontrakcie Oskara Palucha. 19-latek dostał podwyżkę z jednego powodu i bynajmniej nie chodzi o skok formy.

Pisaliśmy o braku powołania do kadry dla Oskara Palucha. Trener Stanisław Chomski zauważył, że 19-latek obniżył loty w PGE Ekstralidze i nie odniósł żadnych sukcesów indywidualnych. W Gezet Stali Gorzów Paluch może jednak liczyć na luksusy.
Delikatna podwyżka dla Oskara Palucha z jednego powodu
Tata zawodnika przy okazji rozmów o nowym kontrakcie miał mu wywalczyć delikatną podwyżkę. Nie ma ona jednak związku z formą, lecz z wejściem systemu PRO Junior. Od 2026 kluby mają otrzymywać ekwiwalent finansowy za punkty zdobyte przez wychowanków. Ci będą nabijać klubową kasę, więc nic dziwnego, że druga strona też chciałaby coś z tego mieć.
Jeśli założymy, że każdy punkt juniora-wychowanka będzie wyceniony na 6 tysięcy, to Stal w przyszłym roku może zgarnąć za jazdę Palucha około 840 tysięcy. I właśnie z tego "tortu" tata zawodnika chciał coś "urwać". Wiemy o tym, że poprosił o podwyżkę stawki za punkt - z 8 na 9 tysięcy. To w miarę sensowne rozwiązanie dla obu stron, bo żużlowiec zarobi o 140 tysięcy złotych więcej, a Stal i tak zgarnie dużo, bo aż 700 tysięcy.
Ta umowa wypchała kieszenie gwiazd PGE Ekstraligi, teraz pora na młodzież
W tym roku Paluch zarobił 1,8 miliona złotych przy stawkach: 800 tysięcy złotych za podpis, 8 tysięcy za punkt. W przyszłym, przy tej samej zdobyczy punktowej, zarobi nieco ponad 2 miliony. I nawet jeśli inwestycje w sprzęt i utrzymanie teamu pochłoną 700-800 tysięcy, to Paluch będzie mógł się pochwalić dołączeniem do grona żużlowych milionerów.
Jakby nie spojrzeć, to system PRO Junior nagradzający kluby za szkolenie jest świetnym pomysłem. Nie jest on jednak doskonały. Nie w żużlu, gdzie zawodnicy drenują budżety na potęgę, a każdy dodatkowy wpływ gotówki traktują jako szansę na zarobienie wielkich pieniędzy. Jeszcze kilka lat temu milionowy kontrakt robił wrażenie. Teraz nie dziwią zarobki na poziomie 3, 4, czy nawet 5 milionów. Nowe, wielomilionowe umowy z telewizją wypchały kieszenie gwiazd, teraz podwyżki dostaje młodzież.
Między Przyjemskim i Paluchem jest sportowa przepaść
Oczywiście trudno wypominać Paluchowi to, że wchodzi do finansowej czołówki, ale z drugiej strony nie sposób nie zauważyć pewnych absurdów. W tym roku najlepszy polski junior Wiktor Przyjemski miał w Orlen Oil Motorze Lublin kontrakt na poziomie 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt. I gdyby tak porównać sportowe osiągnięcia Przyjemskiego i Palucha, to mamy przepaść. Przyjemski to mistrz świata juniorów indywidualnie i drużynowo, to zawodnik z topu Ekstraligi. Trudno to samo powiedzieć o Paluchu.
19-latek został kiedyś okrzyknięty następcą Bartosza Zmarzlika w Stali, ale ten rok ewidentnie pokazał, że przed nim daleka droga. Być może nigdy jej nie pokona. Być może będzie, jak jego tata, solidnym rzemieślnikiem i walczakiem, którego kochają lokalni kibice. Choć pewnie on sam marzy o czymś więcej. Na pewno zyskał poważny atut, jakim są większe pieniądze. One mogą mu pomóc zrealizować marzenia o sławie. I to jest w tym wszystkim największy pozytyw i korzyść z systemu.












