Wielki powrót po 24 latach. A jednak to była prawda, nie owija w bawełnę
Starsi kibice pamiętają, jak Śląsk Świętochłowice bił się z najlepszymi klubami w Polsce, a gwiazdy zespołu zdobywały medale mistrzostw świata. Klub na 24 lata zniknął z ligowej mapy, ale teraz wraca z ambitnymi planami. Prezes Dariusz Rieger już nie owija w bawełnę i mówi wprost o tym, co stanie się już najpóźniej za 4 lata. Te informacje brzmią doprawdy sensacyjnie.

Przełom lat 60-tych i 70-tych, to były złote lata Śląsk Świętochłowice. Drużyna zdobywała medale mistrzostwa Polski, a jej największe gwiazdy biły się z legendami czarnego sportu o medale mistrzostw świata. W 1970 roku Paweł Waloszek wywalczył nawet srebro.
Zniknęli z ligowej mapy na 24 lata. Wielki powrót Śląska
Potem było już jednak tylko gorzej, a w XXI wieku klub ze Świętochłowic zniknął z ligowej mapy na 24 lata. Teraz wraca, a prezes Dariusz Rieger otwarcie mówi, że to dopiero początek, że Śląsk znowu może być wielki. Plany na ten rok to spokojne objechanie ligi i zrobienie z pompą planowanego na maj finału IMP Challenge, gdzie pojadą najlepsi polscy zawodnicy. W Świętochłowicach już wyszykowali stadion, na dwóch łukach zamontowali 3,5 tysiąca krzesełek, ale to dopiero początek.
- Docelowo mamy mieć 11 tysięcy miejsc siedzących, co powinno nam wystarczyć. Jeszcze trzeba by oświetlenie zrobić, bo w planach mamy awans, a to jest kolejny wymóg, którego na razie nie spełniamy - Dariusz Rieger, prezes Śląska w rozmowie z polskizuzel.pl nie owija w bawełnę.
Wokół dwa miliony. Świętochłowice w sercu metropolii
Ktoś powie, jak to możliwe, że Śląsk po latach posuchy doszedł do wniosku, że potrzebuje stadionu na ponad 10 tysięcy miejsc. Rieger zwraca jednak uwagę, że Świętochłowice są w samym sercu śląskiej metropolii, gdzie wokół mieszka ponad dwa miliony osób. Do tego dochodzi wielki głód żużla. Karnety na ligę sprzedały się na pniu, jest też mnóstwo zapytań o bilety.
Wielkie plany Śląska wiążą się też z tym, że miasto widzi ogromny potencjał w żużlu. Jest drużyna piłkarska, która gra na tym samym obiekcie, na którym swoje mecze będą rozgrywać żużlowcy, ale to niższa liga. Poza tym piłkarski Śląsk ma potężnych sąsiadów: Ruch Chorzów, GKS Katowice, Górnika Zabrze i Piasta Gliwice. W takim sąsiedztwie nie ma szans na to, by wypłynąć na szerokie wody. Z żużlem jest inaczej. Ponoć w mieście mają taką wiedzę, że Świętochłowice są znane w Polsce głównie z powodu żużla.
Ambitne plany na 2028 i 2029
Właśnie z powodu nastawienia władz miasta i płynących stamtąd pieniędzy Śląsk planuje. - W drugim roku zakładamy, że będziemy budować drużynę lepszą od tej. Albo będziemy tę wzmacniać, albo robili wszystko, żeby ją utrzymać, jeśli się okaże, że ci zawodnicy wypalą i osiągną sukces. A idąc dalej, to w trzecim roku chcemy już zaatakować Metalkas 2 Ekstraligę. Wtedy jeszcze nie będziemy na musiku, ale w czwartym sezonie już chcielibyśmy pójść wyżej - przyznaje Rieger.
Na razie jednak Świętochłowice cieszą się tym, co tu i teraz. - Dla mnie sukcesem już jest to, że udało się wrócić, że drużyna będzie jeździć. Cieszy nas każdy szczegół. Kończymy prace torowe, pod koniec marca mamy zaplanowane pierwsze treningi. Bardzo jestem ciekaw tego pierwszego meczu - dodaje Rieger zapraszając kibiców na 12 kwietnia, bo wtedy Śląsk zmierzy się z jeżdżącym w polskiej lidze łotewskim Lokomotivem Daugavpils. Łatwo nie będzie. Dość powiedzieć, że Śląsk nie ma wysokich notowań wśród ekspertów. - A ja bym tak całkiem tej drużyny nie przekreślał. Ci zawodnicy mogą zaskoczyć. I ja mam nadzieję, że to zrobią - kwituje prezes klubu.












