Sponsor Motoru Lublin rusza na ratunek. Będzie nowy klub
Unia Tarnów upadnie i zostanie wykreślona ze startu w polskiej lidze w sezonie 2026. Obecne władze nie mają cywilnej odwagi, żeby o tym poinformować, ale ze związku docierają do nas informacje, że Unia od blisko trzech miesięcy nie zrobiła niczego z gigantycznym zadłużeniem wobec zawodników. W Tarnowie nie zostanie jednak spalona ziemia. Najpierw szykuje się powrót wielkiej gwiazdy, a jeden z tarnowskich biznesmenów dopuszcza możliwość budowy nowego klubu.

Artur Lewandowski, który był twarzą ratowania Unii Tarnów, przestał się interesować klubem. Także większościowy udziałowiec Jacek Pocięgiel nie ma ochoty na zajmowanie się Unią i przyznaje, że jeśli Lewandowski rzucił ręcznik, to dla Unii nie ma nadziei.
W tym roku kibice Unii zobaczą w Tarnowie szkółkę Kołodzieja
W sumie to nadzieja na start Unii w sezonie 2026 umarła kilka tygodni temu, kiedy do klubu wkroczyło CBA i zabrało całkiem sporą dokumentację. Jeszcze pojawiały się informacje i deklaracje biznesmena Michała Radaszkiewicza, ale tutaj zabrakło chęci ze strony klubu. Obecne władze nie zamierzały spełnić warunków Radaszkiewicza. Nie otrzymał on dokumentów, o które prosił. Nie dostał listy wierzytelności, czyli faktur, ani też informacji na temat pożyczek udzielanych bądź branych przez spółkę. Nie dostał też dokumentów z zakresu księgowości umożliwiających transakcję oaz potwierdzenia czy stan udziałów w spółce zgadza się z rejestrami prowadzonymi przez bank.
W każdym razie wszystko sprowadza się do tego, że Unii w 2026 nie będzie, ale robi się wszystko, żeby żużel nie zniknął z miasta, a drużyna ma wrócić do ligi możliwe jak najszybciej. Zacznijmy jednak od tego, że coraz głośniej o tym, że na Unii ma jeździć szkółka żużlowa Janusza Kołodzieja, która zgłosiła drużynę do startu w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów. Kołodziej, jeden z najbardziej znanych wychowanków Unii, chce zrobić cokolwiek, byle tylko żużel nie zniknął ze stadionu w Mościcach.
CBA to nie wszystko. Unia Tarnów od dawna miała kłopoty
Tymczasem Radaszkiewicz dopuszcza możliwość budowy nowego klubu. Bez długów, z czystą kartą i taki, który nie przyniesie wstydu. W rozmowie z portalem po-bandzie.com.pl Radaszkiewicz został wprost zapytany o nowy klub i odpowiedział tak: - Jest to prawdopodobne. Na pewno jednak wszystko wymaga omówienia i odpowiedniego przygotowania z odpowiednimi do tego sportu ludźmi. Wierzę osobiście, że miasto będzie przychylne, pomimo sytuacji, i uda nam się organizować treningi czy przeprowadzić przy jego pomocy dziewiąty Memoriał Krystiana Rempały. W tym roku przypada przecież 10. rocznica Jego śmierci.
Radaszkiewicz wie, jak ważna jest wiarygodność w sporcie. Jest z nim związany od lat. Jest choćby w strukturach spółki należącej do Michała Hudaszka, która sponsoruje Orlen Oil Motor Lublin. Wspiera też kilku zawodników, w tym Mateusza Szczepaniaka czy Radosława Kowalskiego. Unia obu wisi pieniądze, a biznesmen już zapowiada, że mocno powalczy o ich odzyskanie.
Dalej może być tylko lepiej. Od naszego informatora słyszymy, że zainteresowany Unią biznesmen jest w stanie wyłożyć duże pieniądze. Według jego rachub już teraz płaci około kilkaset tysięcy na wsparcie kilku zawodników. Co ważne, nowy szef klubu ma szansę stworzyć bardziej przyjazny klimat wokół klubu. Unia już od dawna nie miała dobrej prasy. Jeszcze zanim do klubu weszło CBA, pojawiały się różne dziwne informacje. Choćby ta o porozumieniach dotyczących oddłużenia, jakie z zawodnikami miał podpisać przewodniczący rady nadzorczej Lewandowski. Żużlowcy szybko ustalili, że firma, która ma być gwarantem spłaty, jest w kiepskiej kondycji finansowej.












