Prezydent reaguje na wyrzucenie klubu z ligi. Zapadły pierwsze decyzje
Unia Tarnów w poniedziałek została oficjalnie wyrzucona z rozgrywek Krajowej Ligi Żużlowej. To kropka nad "i" oznaczająca definitywny upadek żużlowej spółki. Teraz problem ma prezydent miasta. Magistrat już zajął stanowisko ws. Unii i nakreślił plany na przyszłość. Zapadły pierwsze decyzje.

Stało się oficjalnie to, co czym mówiono od dawna. Unia Tarnów nie spełniła wymagań licencyjnych na starty w Krajowej Lidze Żużlowej i została wyrzucona z rozgrywek. To koniec klubu mającego bogatą, blisko 70-letnią historię.
Prezydent zajął głos po wyrzuceniu Unii Tarnów z ligi
Miejscowi kibice zastanawiają się co dalej. Na horyzoncie już pojawił się pierwszy problem ze stadionem. W tej sprawie błyskawicznie zareagowało miasto. Zapadła decyzja o jego przyszłym wykorzystaniu. Prezydent Jakub Kwaśny ma nadzieję, że w 2026 roku motocykle żużlowe pojawią się w Tarnowie. To związane jest z ewentualną współpracą ze szkółką Janusza Kołodzieja.
- Tarnowski Ośrodek Sportu i Rekreacji dostanie ten obiekt w trwały zarząd. Musimy obiekt przejąć, sprawdzić co tam tak naprawdę jest. Niestety, spodziewamy się najgorszego - braku prądu, wody, ogrzewania. Będzie trzeba to wziąć na karb samorządu. Jesteśmy umówieni z Januszem Kołodziejem, aby się spotkać, aby jednak ten tor był użytkowany, aby wydane pieniądze nie poszły na marne i aby żużel w Tarnowie, w wersji szkolenia młodzieży, przetrwał - przekazał włodarz miasta w rozmowie z Radiem RDN Małopolska.
Czy Unia Tarnów zawalczy o szybki powrót na żużlową mapę Polski?
Oto jest pytanie. Na razie miasto chce zająć się stadionem, aby nie popadł on w jeszcze gorszy stan techniczny. Przypomnijmy, że przed rokiem wydano kilka milionów złotych na prace modernizacyjne wymagane do startów na poziomie 2. Metalkas Ekstraligi.
Druga sprawa to ewentualne pojawienie się nowego podmiotu, który weźmie na siebie odbudowę żużla w Tarnowie. Trudno wyrokować, jakie są szanse, że nastąpi to jeszcze w tym roku kalendarzowym.
Wbrew pozorom rozpoczęcie wszystkiego od nowa może być bardziej kuszącą perspektywą dla osób zainteresowanych reaktywacją, niż ratowanie zadłużonej spółki. W ostatnich latach pojawiały się pojedyncze głosy o możliwym zainteresowaniu biznesmenów "z portfelem". Skala długów i bałaganu w upadłym już klubie wszystkich jednak odstraszała.











