Polski klub ogłosił skład. Burza w sieci, mamy wyjaśnienie
Władze Unii Tarnów zaskoczyły wszystkich publikując niespodziewanie skład drużyny na sezon 2026. Wszystko odbyło się zeszłej nocy. Kadra - mówiąc wprost - nie rzuca na kolana i jasno odzwierciedla sytuację, w jakiej obecnie znajduje się klub. - Jeśli to wszystko faktycznie ma uratować Unię przed upadkiem, to bardzo to doceniam. To jedyny plus tego wszystkiego - komentuje na gorąco Zbigniew Rozkrut, były działacz klubu.

Kacper Grzelak (U24), Kyle Howarth, Matic Ivačič, Bartosz Nowak (U24), Wiktor Trofimow oraz juniorzy Adrian Gorzkowski, Igor Gryzło i Sebastian Madej - tak (przynajmniej na ten moment) ma wyglądać skład Unii Tarnów w sezonie 2026.
Kibice przecierali oczy ze zdumienia
Nocna publikacja składu wywołała spore zdziwienie w miejscowym środowisku. Nie chodzi tylko o godzinę, a przede wszystkim o personalia. W ostatnim czasie niewiele mówiło się o ewentualnych transferach w Tarnowie, bo wszystkim sen z powiek spędzało zadłużenie klubu. Informowaliśmy w ostatnich dniach, że może ono wynosić nawet 2 miliony złotych.
W każdym razie nazwiska, na które Unia postawiła, nie zachwycają i są jasnym sygnałem, że tarnowian nie będzie interesować walka o awans. Bardziej jawi się perspektywa przetrwania i uratowania klubu przed upadkiem.
- Ten skład jest tylko po to, aby pokazać, że klub działa, funkcjonuje i ma chęć wystartować w Krajowej Lidze Żużlowej - mówi nam Zbigniew Rozkrut. - Nie wierzę jednak, że Unia finalnie będzie występować w lidze takim składem. To jest jakieś nieporozumienie. W tym wszystkim pozytywne jest tylko to, że żużel być może przetrwać. Jak mam być szczery, to ja w to nie wierzyłem. Wszyscy słyszymy, z jaką skalą problemów finansowych mierzy się klub - dodaje.
Unia kończy z rozrzucaniem pieniędzy
- Pomysł ostatecznie nie jest zły pod warunkiem, że nowa władza faktycznie chce utrzymać żużel ligowy przy życiu. Jeśli faktycznie są to działania mające ratować klub, to bardzo to doceniam. Moim zdaniem, to wcale nie jest tak, że jeśli klub upadnie, to żużla w Tarnowie nie będzie przez rok. To byłaby znacznie dłuższa perspektywa czasu - uzasadnia ekspert.
W tym wszystkim należy pamiętać, że Unia nie przekazała w komunikacie informacji o zamkniętym składzie. Nie można więc wykluczyć ewentualnych wzmocnień, gdy unormuje się sytuacja finansowa. Do tego potrzebna byłaby jakaś ekstra kasa od sponsorów. W tym roku kończy się umowa ze sponsorem strategicznym, czyli Województwem Małopolskim.
Aktualizacja. W piątkowe popołudnie pojawiło się oświadczenia prezesa zarządu klubu, którego treść prezentujemy niżej:
Zakończyliśmy intensywne okienko transferowe.
Teraz od razu przystępujemy do przygotowania dalszych dokumentów do licencji na sezon 2026. Termin w tym zakresie to 29 listopada br. na złożenie wniosku o licencję.
Dodatkowo informuję, że Zarząd Spółki zwołał na 8 grudnia br. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy w celu podjęcia uchwały o podwyższeniu kapitału zakładowego o prawie 3 mln zł za wkłady pieniężne. Propozycja zakłada podwyższenie kapitału z wysokości 4.013.000 zł (ta wysokość kapitału została już zarejestrowana w KRS po ostatnim Walnym Zgromadzeniu) do wysokości 7.000.000 zł. Podjęcie decyzji na Walnym Zgromadzeniu pozwoli na pozyskanie przez Spółkę prawie 3 mln zł, a jest to konieczne, gdyż ostatnie lata, zwłaszcza też ostatni sezon 2025, to bardzo duży bagaż finansowy dla Spółki.
Nowa emisja akcji zostanie zaproponowana dotychczasowym akcjonariuszom Spółki. Taka emisja będzie przeprowadzona w celu potrzeby pilnego ustabilizowania sytuacji finansowej Spółki i klubu oraz otworzenia nowych możliwości dla realnego wdrożenia programu naprawczego Spółki i klubu.
Moje założenie jest takie, aby po sezonie 2026 wyglądało to inaczej, racjonalnie, żeby dokończyć realizację planu naprawczego. Potrzeba jeszcze wielu dalszych działań i zmian. To jedyna droga.
Najważniejsze dla mnie z szacunku do Klubu, historii żużla w Tarnowie i naszych Kibiców jest, aby dzięki takim dobrym decyzjom "Jaskółki powróciły do lotu".











