Polak wywrócił wszystko do góry nogami. Szczere wyznanie, "do tej pory tego żałuję"
- Sprzedałem wszystko. Przyszły rok zaczynam od zera - mówi Oskar Polis w Tygodniku Żużlowym. Polak wywrócił cały warsztat do góry nogami, choć ma za sobą kolejny świetny sezon w Kolejarzu Opole. Teraz ma zacząć współpracę z Krzysztofem Jabłońskim, który coraz bardziej rozpycha się na rynku tunerskim. To może być przełom w jego karierze, mimo że w 2024 roku próbował swoich sił klasę wyżej i skończyło się to fatalnie. - Do tej pory tego żałuję. Podpisałem zły kontrakt i źle wybrałem klub - wyznaje 29-latek.

Kolejarz Opole ma za sobą fatalny sezon, w którym nie udało się awansować do fazy play-off. Teraz zbudowano na tyle silny zespół, że przy dobrych wiatrach może on powalczyć nawet o wejście do finału. Wiadomo już, że na pokładzie pozostanie Oskar Polis.
Polis szczerze o transferze do Łodzi. "Do tej pory tego żałuję"
Polak przed rokiem podpisał dwuletni kontrakt, który zostanie wypełniony. - Szczerze mówiąc nawet nie dostałem żadnej oferty z innego klubu - przyznaje. W sumie będzie to już jego ósmy sezon w Opolu, bo startuje w tym klubie niemal nieprzerwanie od skończenia wieku juniora. Rozstał się tylko na rok, kiedy przeniósł się do Orła Łódź.
Tamta przygoda skończyła się jednak najgorzej, jak tylko mogła. Początkowo Polis miał być podstawowym zawodnikiem w składzie, ale później klub ściągnął trenera Macieja Jądera, a wraz z nim Daniela Kaczmarka. Finalnie pojechał zaledwie kilka spotkań i popadł w konflikt z władzami. - Do tej pory tego żałuję, co się stało dwa lata temu. Jedyne, na co mogę być zły, to na siebie, że podpisałem zły kontrakt i źle wybrałem klub - zaznacza.
Wywrócił warsztat do góry nogami
Polis wrócił w tym roku do Krajowej Ligi Żużlowej i znów zaczął brylować. Pomimo tego i tak dokonał rewolucji w warsztacie. - Na ten moment posprzedawałem wszystkie motocykle, silniki i gaźniki. Przyszły rok zaczynam od zera ze świeżością. Zrezygnowałem z usług Flemminga Graversena - wyjawia.
Teraz będzie korzystał z jednostek Krzysztofa Jabłońskiego. To może być przełom, bo Polak coraz bardziej rozpycha się łokciami na rynku tunerskim. Ufa mu, chociażby Anders Thomsen, na którego silnikach pojechał, chociażby rewelacyjny mecz w Częstochowie w trakcie fazy play-down. - Jestem dogadany u Krzysztofa Jabłońskiego, że od niego kupię dwa, może nawet trzy silniki. I na tym chcę się skupić w przyszłym sezonie. Na ten moment tylko od niego - kwituje.





![Liga Konferencji w pigułce: najlepsze gole w 74 sekundy [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000M2KCRVSB5SKGL-C401.webp)





