Jest wyrok na Unię Tarnów. Główny udziałowiec mówi o tym wprost
Unia Tarnów do piątku, tj. 20 marca ma czas na spełnienie licencyjnych warunków i spłatę zadłużenia. Jeśli tego nie zrobi, to wyleci z ligi. Udało nam się skontaktować z głównym udziałowcem żużlowej spółki Jackiem Pocięgielem, który jasno określił, jak wygląda sytuacja w klubie i jakie są nadzieje na jego uratowanie. Ostatnią deską ratunku jest telefon do Chin.

Jacek Pocięgiel, to człowiek, który ma w rękach większościowy pakiet Unii Tarnów. Zadzwoniliśmy do niego, żeby dowiedzieć się, czy ma jakiś pomysł na ratowanie klubu, który do 20 marca ma spłacić zadłużenie, bo w innym razie nie zostanie dopuszczony do rozgrywek.
Większościowy udziałowiec Unii Tarnów zabrał głos
Niestety to, co usłyszeliśmy od pana Pocięgiela, to nie są dobre wiadomości dla klubu. W trakcie rozmowy z nami przyznał on, że choć ma większościowy pakiet, to nie jest jakoś specjalnie zaangażowany w to, co dzieje się w Unii, a ratowanie klubu powierzył przewodniczącemu rady nadzorczej Arturowi Lewandowskiemu.
Kiedy powiedzieliśmy, że rozmawialiśmy z Lewandowskim i ten w zasadzie nie zajmuje się klubem, to Pocięgiel obiecał nam, że skontaktuje się z Lewandowskim i spróbuje wszystko wyjaśnić. Ta sztuka się jednak dotąd nie udała. Zresztą główny udziałowiec przyznał, że on też, podobnie, jak media, ma problem ze skontaktowaniem się z przewodniczącym.
Los Unii Tarnów zależy od jednej osoby
Od pana Pocięgiela usłyszeliśmy też, że "jeśli Artur tego nie załatwi, to nie ma nadziei" dla Unii. Główny udziałowiec nie jest jednak w stanie powiedzieć, jakie plany ma Lewandowski. Natomiast docierają do niego te same informacje, które docierają do opinii publicznej, jako Lewandowski miał sobie dać z Unią spokój.
Lewandowski przebywa obecnie w Chinach, w Szanghaju, gdzie jest w interesach. Pocięgiel zapewnia nas, że próbuje się z nim skontaktować, żeby ustalić, co jest grane, ale na razie nic z tego nie wynika. Dopóki jednak nie porozmawia, to nie będzie pewności, co dalej z Unią.
Szanse Unii Tarnów są praktycznie zerowe
Jedno jest pewne, po rozmowach z Lewandowskim i Pocięgielem można w ciemno stwierdzić, że szanse Unii na start w Krajowej Lidze Żużlowej w 2026 są praktycznie zerowe. Lewandowski jeszcze przed wylotem do Chin powiedział trenerowi Stanisławowi Burzy, że nie da złotówki na klub. Zresztą ostatnie rozmowy dotyczące spłaty zadłużenia Lewandowski przeprowadził w grudniu 2025.
Po tym, jak do klubu weszło CBA, a miało to miejsce pod koniec lutego, zainteresowanie klubem stracili też ci, którzy wcześniej byli skłonni to przejąć. A jeszcze, jak się okazało, że na dzień dobry trzeba wyłożyć 5 milionów złotych na spłatę zadłużenia, to już każdy machnął ręką. To samo zrobili panowie Lewandowski i Pocięgiel. Ten drugi przyznaje wprost, że jest od klubu daleko, że to Lewandowski miał ratować Unię.












