Drogi powrót do polskiej ligi. Gwiazdy skasują nawet 30 tysięcy za jeden mecz
W czasach komuny Śląsk Świętochłowice był na topie. W latach 1969-74 drużyna cztery razy stawała na podium, a jej lider Paweł Waloszek zdobył tytuł wicemistrza świata. Domowy stadion Śląska przy hucie Florian był twierdzą nie do zdobycia. - Na pierwszym łuku stał martenowski piec. Odpady leciały na tor i na tym pierwszym łuku jeździło się jak po szkle - wspomina dawne czasy legenda żużla Marek Cieślak. Śląska przez 24 lata nie było na ligowej mapie, ale teraz wraca i to jest drogi powrót do polskiej ligi.

- Pamiętam ten klub jeszcze z czasów, kiedy jeździli na torze przy hucie Florian. Jak surówkę z pieca puścili, to od razu ciepło się robiło. To był specyficzny obiekt, trudny technicznie. Rzędów ławek było kilka, nie więcej jak dziesięć, a obok pierwszego łuku stał martenowski piec. I dlatego na ten pierwszy łuk był śliski, jeździło się po nim, jak po szkle - tak Śląsk Świętochłowice z czasów jego świetności opisywał legendarny trener Marek Cieślak.
Śląsk Świętochłowice, to była potęga. Przegrał tylko z Maugerem
To był przełom lat 60. i 70., kiedy każdy kibic żużla znał takie nazwiska, jak Paweł Waloszek i Jan Mucha. To były największe gwiazdy nie tylko Śląska, ale i światowego żużla. Waloszek pięć razy jechał w finałach IMŚ, Mucha cztery raz. Waloszek w 1970 roku został wicemistrzem świata, przegrał tylko z wielkim Ivanem Maugerem. Dzięki temu duetowi Śląsk rozbijał się na krajowych torach, zdobywając trzy razy srebro i raz brąz.
Po 1989 roku i okresie transformacji nadeszły trudne czasy dla Śląska. Stadion popadał w ruinę, pieniędzy w klubowej kasie nie było za wiele i żużel w Świętochłowicach istniał wyłącznie dzięki pasjonatom. Do 2002 roku, bo dłużej nie dało się tego ciągnąć. Żużlowa Polska finansowo odjechała legendzie. Teraz Śląsk wraca do ligowego żużla i już wie, że tanio nie będzie. Dotarliśmy do informacji o zarobkach zawodników, których Śląska zakontraktował na 2026.
Tyle skasują gwiazdy Śląska Świętochłowice
Aż czterech zawodników Śląska, w tym Adrian Gała, Mateusz Tonder, Kacper Mateusz Grzelak i Bartosz Szymura ma szansę kasować nawet 30 tysięcy złotych za jeden mecz. Warunek jest jeden - to musi być spotkanie z kompletem 15 punktów, bo tylko wtedy wymieniona czwórka może liczyć na najwyższe premie.
W ogóle to Gała i wracający do żużla po rocznej przerwie Tonder są liderami na liście płac Śląska. Obaj z gażą 100 tysięcy złotych za podpis i premiami od 1,5 do 2 tysięcy złotych. Wszystko jest uzależnione od zdobyczy punktowej w danym spotkaniu. W każdym razie Gała czy Tonder mogą zarobić w tym sezonie nawet 360 tysięcy złotych przy 150 punktach. Zarobki gwiazd Krajowej Ligi Żużlowej zaczynają się od 450 tysięcy, ale te 360 tysięcy, to jest naprawdę niezła gaża, jak na klub, którego nie było w lidze przez ponad dwie dekady.
Ponad 300 tysięcy złotych zapłacił Śląsk za podpisy
Śląsk już zapłacił nieco ponad 300 tysięcy za podpisy pod kontraktami sześciu zawodników. Kwoty za podpis dostali nie tylko Gała i Tonder, ale i Grzelak, Bastian Borke, Rune Thorst czy nawet Włoch Matteo Bocinelli. Rok temu wystąpił on w Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska w Świętochłowicach i zrobił na tyle dobre wrażenie, że zaoferowano mu umowę na blisko 30 tysięcy. Klub zakupi mu też części za około 15 tysięcy złotych i dołoży silnik. Średnia stawka za punkt Bocinelliego wynosi 1,250 złotych.
Śląsk w ostatnim oknie transferowym za podpis płacił od 12 do 100 tysięcy, a za punkt od 800 złotych do 2 tysięcy. Kilku zawodników ma umowy, które pozwolą im na zarobek wyłącznie wtedy, gdy będą zdobywać punkty, dużo punktów. W tym gronie jest, chociażby lokalny matador Bartosz Szymura, który jazdę na żużlu łączy z pracą w kopalni. Jadąc dobry mecz, może dołożyć do etatu 30 tysięcy, bo jest w tej grupie zawodników z najwyższymi premiami.
W sumie Śląsk na utrzymanie zespołu w 2026 może wydać około 1,5 miliona złotych. Zważywszy na skład i zakontraktowane nazwiska (to nie są żużlowe gwiazdy), to dużo, bardzo dużo. Taniej jednak się nie da, bo stawki w czarnym sporcie poszły mocno w górę i Krajowa Liga Żużlowa, w której będzie startował Śląsk, płaci teraz tyle, ile jeszcze niedawno oferowano w Metalkas 2 Ekstralidze.












