Dramat młodego żużlowca. Przełomowe wieści ze szpitala. "W najbliższym czasie"
Od dramatycznego wypadku Patryka Budniaka w meczu Krajowej Ligi Żużlowej minęły blisko trzy tygodnie. 19-letni żużlowiec Omega Ultrapur Gniezno trafił do szpitala w Poznaniu w ciężkim stanie. Z każdym dniem napływały do nas coraz lepsze wieści. Teraz nastąpił kolejny przełom.

10 maja na torze żużlowym w Gnieźnie odbył się mecz Krajowej Ligi Żużlowej pomiędzy miejscowym Omega Ultrapurem Gniezno, a Śląskiem Świętochłowice. W 12. biegu Patryk Budniak i Leon Szlegier sczepili się motocyklami. Ten pierwszy przeleciał wysoko nad bandą, uderzył w płot i spadł z dużej wysokości na ziemię.
Mecz został zakończony, a służby rozpoczęły akcję ratunkową. Na stadionie wylądował helikopter LPR, który zabrał 19-latka do szpitala w Poznaniu. Budniak przeszedł tam m.in. skomplikowaną operację kręgosłupa.
Wypadek Patryka Budniaka. Coraz lepsze wiadomości ze szpitala
Po kilku dniach ze szpitala zaczęły napływać coraz lepsze informacje. 19-latek po wybudzeniu ze śpiączki farmakologicznej reagował na kontakt, a tydzień po wypadku świetne wieści przekazał Krzysztof Cegielski. Były żużlowiec jest w kontakcie z ojcem młodego żużlowca i na antenie Canal+ poinformował, że sportowiec "nie ma przy sobie żadnych urządzeń wspomagających. Samodzielnie oddycha, samodzielnie spożywa posiłki".
Od wypadku minęły już blisko trzy tygodnie, a z poznańskiego szpitala napłynęły jeszcze lepsze wiadomości dotyczące przyszłości 19-latka.
Została podjęta decyzja, że nasz pacjent zostanie wypisany ze szpitala. Nie znamy dokładnej daty, ale to nastąpi w najbliższym czasie
Budniak obecnie porusza się na wózku inwalidzkim, a być może za około 6 tygodni podjęte zostaną próby pionizowania zawodnika. - Teraz Patryka Budniaka czeka długa rehabilitacja, która odbędzie się poza naszą placówką - dodaje Pankros.
Tuż po wypadku gnieźnieński klub założył zbiórkę na leczenie swojego wychowanka. Celem było zebranie przynajmniej 50 tysięcy złotych, a na ten moment na koncie jest ponad 541 tysięcy.














