Zaskakujący transfer młodej gwiazdy. Powiedział całą prawdę, "z ręka na sercu"
Tobiasz Jakub Musielak, ubiegłoroczny lider formacji juniorskiej Hunters PSŻ-u, niespodziewanie dostał zgodę na roczne wypożyczenie. 19-latek trafił do Piły, gdzie miał już okazję występować w rozgrywkach ligowych. Decyzja była zaskakująca, bo Musielak ma za sobą bardzo udany sezon. - Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że liczyłem na pozostanie w Poznaniu - przyznaje w Tygodniku Żużlowym. Polak wyznaje, dlaczego nie doszło do porozumienia z Rybnikiem.

Za Musielakiem przełomowy sezon. Co prawda miał już okazję w 2024 roku regularnie startować w lidze, ale dopiero teraz jego kariera nabrała rozpędu. W zeszłym sezonie osiągnął średnią 1,37 pkt/bieg. Gdyby nie parę defektów czy wykluczeń, byłaby jeszcze wyższa.
Nagłe wypożyczenie po najlepszym sezonie w karierze
Musielak był liderem formacji młodzieżowej Hunters PSŻ-u Poznań. Stąd właśnie zdziwienie, że to właśnie on dostał zgodę na wypożyczenie. Do Poznania trafił bowiem Antoni Mencel, więc siłą rzeczy zrobiło się jeszcze ciaśniej. Kibice byli jednak zdziwieni, kiedy okazało się, że 19-latek będzie startował w przyszłym sezonie w Pile.
- Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że liczyłem na pozostanie w Poznaniu. Ale widocznie tak miało być. Chciałem zostać, ale cieszę się, że jestem w Pile. Mam świetny kontakt z prezesami, jak i z trenerem, więc wierzę, że przełoży się to po prostu na dobre wyniki w tym sezonie - mówi w "TŻ".
Musielak szczerze o decyzji prezesa. "Chciałem zostać w Poznaniu"
Prezes Jakub Kozaczyk w dużym skrócie stwierdził, że decyzja była podyktowana po prostu nadwyżką juniorów w kadrze. Musielak był jednak zdziwiony, że wybór padł akurat na niego. - Chciałem zostać w Poznaniu i mówię o tym otwarcie. To nie była moja decyzja, bo nie szukałem zmian, choć cieszę się z tego przejścia do Polonii Piła. Jest to przecież klub, w którym już startowałem i mam wspaniałe wspomnienia - wyznaje.
- Najwidoczniej mieli inną koncepcję składu i uznali, że nie będę im potrzebny w nadchodzących rozgrywkach. Ale zostawmy to tak, jak jest. Klub buduje swój skład, klub dobiera sobie zawodników i tyle. Nie mam żadnych pretensji ani żalu, normalna sprawa w świecie sportu - tłumaczy.
ROW Rybnik od początku był na straconej pozycji
W grze o Musielaka miał być jeszcze ROW Rybnik. Z naszych informacji wynika, że klub z Poznania nie traktował tej opcji poważnie. Decyzja o wypożyczeniu do Piły zapadła już w październiku. - To długa historia, ale jeśli ktoś myśli, że kierowałem się pieniędzmi, to nie ma racji. Na finał tych rozmów wpłynęło to, że Piła była bardziej zdecydowana, a Rybnik tak nie do końca. Piła była jasna i klarowna. Wystarczyło tylko dać podpis, a w Rybniku trzeba było czekać i czekać. Nie wiadomo ile, ale czekać. Myślę, że to przede wszystkim zaważyło - kwituje.











