Wielki talent na dnie. Mówi, że nie potrzebuje żadnej pomocy
Lista zawodników, których prezes Krzysztof Mrozek ratował dla żużla, jest bardzo długa. Rok temu postawił na nogi Maksyma Drabika. Syn legendy był na dnie, a Mrozek w kilka miesięcy zrobił z niego gwiazdę. Drabik mocno na współpracy z Mrozkiem skorzystał, już nawet podpisał milionowy kontrakt w Grudziądzu. Oczekiwano, że w jego ślady pójdzie Wiktor Lampart. 24-latek powiedział jednak coś, co sprawia, że to może być bardzo trudne, wręcz niewykonalne.

Prezes ROW-u Rybnik Krzysztof Mrozek lubi kontraktować zawodników po przejściach. Zwłaszcza że ci trafiając w jego ręce, szybko wracają na właściwe tory. Tutaj można by przytoczyć długą listę zawodników. Najświeższym przykładem jest jednak Maksym Drabik. Po sezonie 2024 nikt go nie chciał, ale Mrozek go wziął i jeszcze powiedział, że zrobi z niego lidera drużyny. Efekt przeszedł najśmielsze wyobrażenia.
Lampart ma być kolejnym Drabikiem
Kiedy więc Mrozek budował skład ROW-u na 2026, to zastanawiano się, kto będzie kolejnym Drabikiem. Szybko padło na Wiktora Lamparta. Po sezonie 2025 podobnie jak Drabik znalazł się na dnie. Z Ekstraligi zleciał z hukiem, a miniony rok był dla niego porażką. I nie wszystko można zwalić na zaległości finansowe Włókniarza Częstochowa. Kiedy w 2024 Lampart jeździł dla Apatora Toruń, gdzie nawet "ptasiego mleka" mu nie brakowało, też wyglądało to źle.
Ze względu na to wszystko Lampart idealnie nadaje się na zawodnika, którego Mrozek może przywrócić do żużla. I tu pojawia się problem, bo Lampart uważa, że nie potrzebuje pomocy. Nie widzi też żadnych wspólnych cech swojej historii z tym, co stało się z Drabikiem. - Nie widzę tu żadnych analogii. Trafiłem do ROW-u jako w pełni profesjonalny zawodnik, z doświadczeniem i gotowością do pracy - powiedział Lampart w rozmowie z oficjalną stroną 12-krotnego mistrza Polski.
Lampart mówi, że miał inne propozycje
- Miałem również inne propozycje, natomiast ROW wybrałem świadomie, bo wierzę w ten projekt sportowy. Mam wokół siebie zgrany, profesjonalny zespół i jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu - dodał żużlowiec i można by dodać, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle. Lampart ma na to proste wytłumaczenie.
- Z mojej strony pracy i zaangażowania nigdy nie brakowało. Do każdego sezonu byłem dobrze przygotowany. W ostatnich latach kluczowa była kwestia znalezienia optymalnych rozwiązań sprzętowych i stabilizacji w tym obszarze. Wprowadziłem sporo zmian, podjąłem współpracę z nowym tunerem i wierzę, że to pozwoli mi wrócić do poziomu, którego od siebie oczekuję - czytamy w odpowiedzi Lamparta na pytanie o ostatnie nieudane sezony.
Cóż, być może jest tak, jak mówi zawodnik. Jeśli ma rację, to już w pierwszych meczach zobaczymy nowego, odmienionego Lamparta. Jeśli jednak tak się nie stanie, to żużlowiec chyba jednak będzie musiał posypać głowę popiołem i poprosić Mrozka o pomoc. Ten ma swój sprawdzony patent na podnoszenie zawodników z kolan. W każdym razie Lampart to wielki talent, a ROW, to dla niego jednak z ostatnich szans na powrót do dobrego żużla. Byłaby szkoda, gdyby ją zmarnował.












