Fogo Unia, wygrywając rundę zasadniczą, miała przywilej wyboru rywala w półfinale. Choć w teorii wybrano najsłabszego przeciwnika, to dwumecz z Texom Stalą nie należał wcale do łatwych. Najpierw leszczynianie przegrali 43:44 w Rzeszowie, a tuż przed rewanżowym starciem pojawiły się kolejne kłopoty.
Unia Leszno mogła mieć kłopoty. Chodziło o stan toru
Mecz w Lesznie nie miał statusu zagrożonego, więc na torze nie leżała plandeka. Pogoda sprawiła jednak niespodziankę i na tor spadło bardzo dużo wody. Wbrew niektórym doniesieniom, rzeszowianie nie mieli żadnych pretensji wobec przygotowania toru. - Był inny niż zwykle, ale trzeba zauważyć, że spadło na niego 60 litrów wody na metr kwadratowy. Goście nie zgłaszali żadnych pretensji. Głównie komisarz i sędzia kwestionowali stan toru - tłumaczy nam Rafał Okoniewski.
Momentami zawodnicy mieli problemy z utrzymanie motocykla, aczkolwiek główny zarzut dotyczył zupełnie innej części nawierzchni. - Chodziło tylko o metr pod samą bandą, gdzie nikt nawet nie jeździ. Niestety, ale od tego sezonu mamy wykopany 10-15 centymetrowy rów pod bandą i przy tak intensywnym opadzie woda stoi do teraz - wyjaśnia trener Unii.
Dwa groźne wypadki w Lesznie, "to nie wina toru"
Gospodarze z Leszna mieli sporo szczęścia, że każdy z nich wyszedł cało i zdrowo z tego spotkania. Jakakolwiek kontuzja na tym etapie sezonu mogłaby przekreślić marzenia o powrocie do PGE Ekstraligi. Co innego mogą powiedzieć goście. Marcin Nowak wyjechał ze stadionu w karetce po groźnie wyglądającym upadku. Z torem zapoznał się także Keynan Rew. Australijczyk więcej razy na tor już nie wyjechał.
- Wypadek Nowaka nie był spowodowany stanem toru. Rozpędził się, zamknął gaz i nie wyrobił na wyjściu z łuku. Mam jednak nadzieję, że nic mu nie jest. Przeszliśmy się teraz po torze i wcale źle nie wyglądał. Faktycznie wytworzyła się jedna koleina na wyjściu z łuku, ale żadnej tragedii nie było - kończy.









![LN: Szwecja - Polska. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000NC4GGMF90852T-C401.webp)
