Tutaj marzą o awansie do PGE Ekstraligi. Lider zabrał głos. Te słowa poszły w świat
Zespoły walczące o awans do PGE Ekstraligi wkraczają w decydującą fazę przygotowań. Ekipa Cellfast Wilków Krosno ma już za sobą niezwykle udany obóz szkoleniowy. W szeregach "Watahy" panuje bojowe nastawienie. Jedyny senior, który pozostał w kadrze po zimowej rewolucji, Tobiasz Musielak, zdradza kulisy swojego powrotu do stuprocentowego zdrowia i ocenia mistrzowskie aspiracje krośnieńskiego klubu.

Władze Wilków Krosno przed sezonem 2026 postawiły na bardzo odważne ruchy transferowe. Zespół przeszedł gruntowną przebudowę, a w kadrze pojawiły się takie tuzy jak Jason Doyle, Luke Becker, Robert Chmiel oraz utalentowany Marcus Birkemose. Jedynym ogniwem łączącym stary i nowy skład w formacji seniorskiej pozostał Tobiasz Musielak.
Koniec z medycznym balastem. Musielak ujawnia
Dla krajowego lidera krośnian nadchodzące rozgrywki będą wyjątkowe pod kątem zdrowotnym. Zawodnik wreszcie pozbył się skutków dawnych urazów i przystąpi do rywalizacji bez żadnych fizycznych ograniczeń.
- Ostatnia blacha wyciągnięta z obojczyka. W zeszłym roku wyciągałem pręt z nogi i nie mogłem wszystkiego zrobić na raz, bo to pewne obciążenia dla organizmu. W tym roku wyciągnąłem wszystko i to naprawdę czysta głowa - komentuje z ulgą Musielak dla klubowej telewizji.
Głód sukcesu ważniejszy niż nazwiska
Imponujące ruchy transferowe sprawiły, że Cellfast Wilki Krosno z automatu stały się jednym z głównych faworytów do awansu. Wychowanek leszczyńskiej Unii podchodzi jednak do tych prognoz z chłodną głową, kładąc nacisk na zupełnie inne aspekty funkcjonowania drużyny.
- Nie ma co ukrywać. Mamy naprawdę fajne nazwiska. Choć pomijam nazwiska, bo nazwiska nie jeżdżą. Ważny jest sam głód tego, co chcemy osiągnąć. Będzie na pewno ciekawy sezon dla nas - mówi.
Recepta na pokonanie Bydgoszczy
Włodarze klubu z Podkarpacia otwarcie zapowiadają rzucenie wyzwania głównemu rywalowi w walce o Ekstraligę, czyli Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Tobiasz Musielak doskonale wie, jakie elementy muszą zafunkcjonować, aby zrealizować ten najwyższy cel i zdominować rozgrywki na zapleczu elity.
Wskazuje on na kluczową rolę powtarzalności domowego owalu oraz zdrowia całej kadry.
- Brak kontuzji i praca zespołowa, żebyśmy tor mieli powtarzalny. W zeszłym roku mieliśmy, choć wiadomo, że okres wiosenny i letni to różne pary kaloszy, ale musimy być na to przygotowani. Wiemy jak to działa już teraz. Tor jest pod kontrolą, więc uważam, że powtarzalność będzie. Jako seniorzy jesteśmy doświadczonymi zawodnikami. Chcielibyśmy pomóc młodym chłopakom, żeby wdrożyli się w drużynę - podsumowuje pewny swego lider "Watahy".











