Trzęsienie ziemi w Polonii Bydgoszcz. Przyjemski i Woźniak na pierwszym planie
Wiktor Przyjemski po dwóch latach wrócił do Polonii Bydgoszcz i będzie bez dwóch zdań największą gwiazdą drużyny. Już pojawiają się głosy, że 20-latek powinien zostać kapitanem zespołu. Raz, że poświęcił się dla macierzystego klubu odchodząc z Motoru Lublin, a po drugie aktualny kapitan różnie odbierany był w poprzednim sezonie. - Stawiam mimo wszystko na Szymona Woźniaka. Przyjemski jeszcze nie ma predyspozycji do bycia kapitanem - mówi nam Leszek Tillinger, były prezes Polonii.

Szymon Woźniak przed rokiem trafił do Polonii Bydgoszcz będąc jednym z największych transferów tamtejszej giełdy 2. Metalkas Ekstraligi. Z urzędu został też kapitanem miejscowej drużyny. Czy nim dalej będzie? Oto jest pytanie.
Kto kapitanem Polonii Bydgoszcz?
Pytanie jest o tyle zasadne, że po transferze Wiktora Przyjemskiego, to teraz on jest największą gwiazdą drużyny. Wicemistrz świata juniorów zdecydował się na starty w 2. Metalkas Ekstraligi mimo tego, że chętnie widziałby go w drużynie niemal każdy klub z elity. Wygrało jednak przywiązanie do macierzystego klubu i chęć pomocy Polonii w upragnionym awansie.
Przyjemski jest uwielbiany w Bydgoszczy, a kibice pieją z zachwytu po decyzji zawodnika. To wszystko sprawia, że pojawia się dyskusja o opasce kapitańskiej, która do tej pory należała do Szymona Woźniaka.
- To, że przyszedł Przyjemski, który jest gwiazdą, nie oznacza, że już teraz ma predyspozycje do tego, aby być kapitanem drużyny - tonuje nastroje Leszek Tillinger, ekspert i były prezes tego klubu. - Moim zdaniem w kontekście takiego wyboru istotne jest doświadczenie i wiek zawodnika. Jakby nie patrzeć, w drużynie Polonii po mimo małych wpadek Szymon Woźniak powinien utrzymać opaskę kapitańską - zaznacza.
Woźniak był na cenzurowanym
Wszystko wskazuje na to, że w Polonii nikt nie zdecyduje się na tak drastyczny ruch, który mógłby być ciosem przede wszystkim w Woźniaka. Zresztą Przyjemski to ciągle młody zawodnik, więc ma na wszystko czas.
Inna sprawa, że Woźniak musi mieć się na baczności, bo w ostatnim sezonie trochę było narzekania w jego stronę. Nie zawsze układały się jego relacje z trenerem Tomaszem Bajerskim. Zdarzyły się także narzekania samych zawodników, co pokazały kulisy meczów.
- To go nie przekreśla. Były jakieś tarcia, ale nie oceniałbym tego w kategoriach wielkich zatargów. Takie rzeczy się zdarzają. Miał może swoje zdanie, które nie wszystkim pasowało. Tak bywa w sporcie. W trakcie zawodów czy treningów nerwy są na porządku dziennym - podsumowuje Tillinger.











