Trzęsienie ziemi w boksie mistrza świata. Spore zmiany, powymieniał ludzi
To miał być koniec. Po fatalnym sezonie, naznaczonym bólem i szpitalami, Jason Doyle był jedną nogą poza elitą. Ale telefon od organizatorów zmienił wszystko. Australijczyk dostał "dziką kartę", czyli kredyt zaufania, którego nie zamierza zmarnować. Były mistrz świata podjął radykalną decyzję. Zdecydował się przejść na zaplecze i wymienić zespół mechaników. W 2026 roku zobaczymy zupełnie nowego Doyle'a. Stawka? Jego cała kariera.

Dla wielu kibiców przyznanie stałej "dzikiej karty" zawodnikowi, który zajął dopiero 10. miejsce, było kontrowersją. Doyle doskonale o tym wie. Sezon 2025 był dla niego koszmarem. Potworna kontuzja biodra na PGE Narodowym, potem odnowienie urazu w lidze... Zamiast walczyć o medale, walczył o powrót do sprawności.
"Byłem w szoku". Prezent od losu, którego się nie spodziewał
Gdy Phil Morris, dyrektor cyklu, wybrał numer do Doyle'a, Australijczyk nie wierzył własnym uszom. Był pewien, że wypada z gry.
- Szczerze mówiąc, byłem zszokowany, gdy odebrałem telefon od Phila Morrisa z informacją o dzikiej karcie - przyznaje szczerze "Kangur" w rozmowie z serwisem fimspeedway.com.
Ten szok szybko przerodził się w determinację. Doyle wie, że dostał prezent, na który wielu innych czekało w kolejce. Presja jest gigantyczna. - Teraz moją misją jest udowodnienie wszystkim wątpiącym, że się mylili - deklaruje bojowo.
Rewolucja w parku maszyn. Koniec sentymentów
Aby zamknąć usta krytykom, sama ambicja nie wystarczy. Potrzebny jest sprzęt i ludzie, którzy go przygotują. Doyle uznał, że stara formuła się wyczerpała. Zdecydował się na ruch, który w żużlu jest jak operacja na otwartym sercu, czyli wymianę mechaników.
- Muszę mieć pewność, że otacza mnie właściwy zespół. Dokonałem dużych zmian, do mojego teamu dołączają nowi mechanicy - ogłosił mistrz świata z 2017 roku.
To gra vabank. Nowi ludzie oznaczają nowe nawyki, inną komunikację i ryzyko, że coś nie "kliknie" od razu. Ale Doyle nie ma czasu na półśrodki. Chce wyeliminować każdy, nawet najmniejszy błąd techniczny.
"Chcę zostać na motocyklu". Cel jest jasny
Plan na 2026 rok jest prosty, ale brutalny: przetrwać i wygrywać. Doyle ma dość oglądania zawodów z perspektywy szpitalnego łóżka. - Chcę zostać na motocyklu przez cały sezon i pokazać, że stać mnie na walkę o tytuł. Bardzo na to liczę i z niecierpliwością czekam na start sezonu - zapowiada.
Czy rewolucja w teamie i "dzika karta" wystarczą, by stary lis znów ograł młode wilki? Jedno jest pewne, że Jason Doyle nie weźmie jeńców.





![Polskie derby dla Resovii. Zawiercie zatrzymane w Lidze Mistrzów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXMYWMF92JI-C401.webp)
![Niespodzianka w LM była blisko! Projekt uratował się w tie-breaku [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXG5I446KE7-C401.webp)





