Te słowa wywołały burzę. Nowy trener postawił się prezesowi
Dariusz Śledź w listopadzie został ogłoszony nowym trenerem Polonii Bydgoszcz i bardzo szybko wyszło na jaw, że ma inny pomysł na prowadzenie drużyny niż prezes Jerzy Kanclerz. Szkoleniowiec stwierdził, że chciałby na wiosnę dać jednemu zawodnikowi wolną rękę do odejścia, aby nie tworzyć atmosfery walki o skład. Przeciwny temu jest jednak prezes. - Dogadają się. Śledź nie da sobie wejść na głowę - przekonuje nasz Leszek Tillinger.

Dariusz Śledź, nowy trener Polonii Bydgoszcz, na wiosnę musi podjąć ważną decyzję. Na razie w składzie drużyny więcej jest zawodników niż miejsce w składzie. W listopadzie szkoleniowiec dał jasno do zrozumienia, że woli, aby nie dochodziło do walki o skład.
Kanclerz czy Śledź? Kto postawi na swoim
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chwilę później prezes Jerzy Kanclerz na łamach portalu WP stwierdził, że on nie jest zwolennikiem takiego ruchu. Działacz dał wręcz do zrozumienia, że taka opcja nie byłaby korzystna dla losów zespołu.
Na razie więc nie wiemy, która strona weźmie górę i czy ktoś uda się przekonać do innego rozwiązania. Śledź woli uniknąć walki o skład, bo w ostatnich latach swojej kariery trenerskiej preferował partnerski model współpracy z zawodnikami, dla których był dobrym kolegą. Rywalizacja na treningach mogłaby negatywnie wpłynąć na atmosferę, na której tak bardzo mu zależy.
- Trener Śledź nie da sobie wejść na głowę. Nie przejmowałbym się bardzo tym tematem, ponieważ uważam, że panowie się dogadają. Zresztą unikałbym stwierdzeń, że prezes Kanclerz wejdzie mu na głowę. To przecież szkoleniowiec z wieloma sukcesami na swoim koncie. Pracował przez lata w Sparcie, czyli w klubie, gdzie wymagania są na najwyższym poziomie. Jestem pewien, że poradzi sobie w Polonii - mówi nam Leszek Tillinger, były prezes bydgoskiego klubu.
Na wiosnę mogą zapaść kluczowe decyzje
Wszystko wskazuje na to, że jakieś wiążące decyzje zapadną na wiosnę. Polonia jest w o tyle komfortowej sytuacji, że nawet w przypadku kontuzji i braku szóstego seniora, lukę w zespole spokojnie mogą wypełnić juniorzy Wiktor Przyjemski i Maksymilian Pawełczak.
Obaj młodzieżowcy to najwyższa półka i spokojnie radzą sobie w rywalizacji z seniorami. Eksperci mówią wprost, że obu stać na zdobywanie nawet 10 punktów w meczu.











