Tajemniczy gość na treningu 12-krotnego mistrza Polski. To nie jest przypadek
Ligowe drużyny wyjechały na tor, a czujni kibice INNPRO ROW-u Rybnik wypatrzyli tajemniczego gościa na treningu 12-krotnego mistrza Polski. Stał obok prezesa klubu Krzysztofa Mrozka i przyglądał się zawodnikom kręcącym kolejne kółka. Kibice szaleją w komentarzach i piszą wprost, że to nie może być przypadek. Pojawiają się hasła o tym, że to może być as w rękawie prezesa. Wszystko to brzmi bardzo sensacyjnie.

INNPRO ROW Rybnik zaskoczył kibiców już na prezentacji (pojawienie się Lukasa Podolskiego, mechanik Bartosza Zmarzlika w sztabie i zapowiedź transferu juniora Betard Sparty Wrocław), a na pierwszym treningu po zimowej przerwie mieliśmy kolejną niespodziankę.
Kibice ROW-u Rybnik wypatrzyli gwiazdora na murawie
Kibice wypatrzyli na murawie stadionu Rafała Szombierskiego, który w towarzystwie prezesa klubu Krzysztofa Mrozka przyglądał się zawodnikom kręcącym treningowe kółka. Od razu pojawiły się komentarze w stylu: "as w rękawie, to nie przypadek".
Szombierski, to złote dziecko rybnickiego żużla i jeden z największych talentów, jakie pojawiły się w tym klubie w XXI wieku. Stał na podium mistrzostw świata juniorów z Jarosławem Hampelem. Ten został później także medalistą Grand Prix, a Szombierski rozmienił swój talent na drobne.
Bez treningu pokonał mistrza świata Taia Woffindena
44-latek pojawiał się i znikał, bo w ślad za wielkim talentem nie poszło poświęcenie i jakaś większa praca. Mimo to Szombierski potrafił wrócić z niebytu i wygrać z 3-krotnym mistrzem świata Taiem Woffindenem wprowadzając kibiców niemalże w ekstazę.
24 marca 2020 roku Szombierski spowodował wypadek i uciekł. Przy manewrze wyprzedzania zderzył się czołowo z jadącą z naprzeciwka kobietą. Badania wykazały, że miał prawie 2 promile alkoholu we krwi. Nie pomógł ofierze, która doznała fatalnych obrażeń, a lekarze długo walczyli o jej życie. Wciąż jest poddawana rehabilitacji, by móc wrócić do dawnego życia.
Szombierski wyszedł warunkowo
11 kwietnia 2022 Szombierski został skazany na 9 lat i cztery miesiące. Na poczet kary zaliczono mu czas, który spędził w areszcie. Siedział w nim od marca 2020. Z więzienia Szombierski napisał list do ofiary, a jego adwokat po jakimś czasie zaczął przekonywać, że sportowiec mocno się zmienił, że stał się innym człowiekiem.
Szombierski już nie odsiaduje wyroku. Wyszedł warunkowo. Nic jednego nie wiadomo, o jego powrocie do żużla. Kiedy jeszcze siedział i wyszedł na przepustkę, to spekulowano, że zostanie zawodnikiem Włókniarza Częstochowa. A wszystko, dlatego że odwiedził wtedy prezesa Włókniarza.












